|
|
|
|
Dieta Dakann'a 31.08.10 Jestem zalewany wiadomościami odnośnie mojej fizyczności. Wśród tak oczywistych mail jak "masz zjebany ryj", "rzygałam na twój widok", "mój pies jest twoim ojcem" znalazły się też pozytywne głosy. A więc jak naczelny grubasek polskiego netu tak szybko i efektywnie zszedł z swojej tłuściutko obrzydliwej wagi? Wiele osób mnie pytało, jednak nie zawsze chciało mi się rozwijać w tym temacie. Ale przyszedł czas by podzielić się swoją wiedzą. Zapraszam na dietę Dakanna (nie mylić z dietą Dukana, bo wyjdziecie na debili).
1.Zapomnij o przerażającym klaunie Ronald McDonald nigdy nie był Twoim przyjacielem, nawet gdy Twój tata przebierał się za niego by bezkarnie dotykać Cię w nocy. Ilość info jakie jest w necie na temat szkodliwości fastfoodów jest wystarczająca by się przekonać. Pewnie że wiele z nich to pseudo anarchistyczny, anty globalistyczny bełkot, jednak warto wczytać się w te które są obiektywne. Fastfoody to przetworzone gówno które zatyka żyły, tak można krótko to ująć. Na każdym hambuksie macie podaną ilość kalorii. Nawet kompletny dietetyczny debil wie, że podczas odchudzania się, należy przyjmować mniej więcej 1200 kalorii dziennie. To co sprzedaje się w Mc wacha się od 250-700 kalorii. Tak, jeden hamburger może zaspokoić połowę twojego zapotrzebowania na energię. Do tego fryteczki, cola i już przestajemy widzieć swojego penisa pod prysznicem. Nie chcę tutaj truć żeby tego nie jeść, bo wiem że ten szit jest przepyszny. Ale jedzenie go codziennie skutecznie uniemożliwi wam efektywne chudnięcie. Jeżeli jesteście fanatykami piccy jak Ja, i za chuj nie możecie z niej zrezygnować, polecam przerzucić się albo na piccę domową albo na margerittę. W dodatkach czai się zło. Zawsze. Na fastfood można sobie pozwolić jeżeli wiemy że czeka nas wydatek energetyczny (seks z ojcem) albo gdy regularnie trenujemy. W innym przypadku ściskasz poślady i uciekasz. Wiem że nie łatwo jest się oprzeć, szczególnie gdy spotykasz się w takim miejscu i wszyscy obok ciebie żrą to z uśmiechem na ryju. Moim sposobem było to, że po prostu przestałem spotykać się w miejscach blisko fastfoodów. I tyle. Czego nie widać, to nie kusi.
2. Zamień dom na mały Auschwitz Nie musisz od razu dymać do sklepów eko i kupować na tony "naturalnego" żarcia czy innego fensi szajsu. Wiem że ciężko jest zrezygnować z mięska, makaronów, serków wszelkiego rodzaju, pleśniowych radości, tłustych przyjemności i kabanosowych mniejszości. Ale nie ma chuja. Można za to przerzucić się na wypaśne sałatki. I tu od razu ludzi skrzywiają swoje tłuste mordy "nie jestem królikiem". Oczywiście że nie, jesteś tłustym grubasem a nie królikiem. Dlatego też sałatki nie muszą być mieszanką smutnych warzyw czy owoców. W necie jest masa przepisów sałatek naprawdę dobrych i smacznych. Z kurczakiem, z ryżem, z kukurydzą itp. Co tylko chcesz. I tu należy chwycić się za kutasa (o ile sięgamy) i pamiętać o największym sałatkowym zagrożeniu – sosy. Gdy widzicie proszkowym sosie by dodać 3 łyżki majonezu, powinna wam się zaświecić dupa i głowa. Moim sposobem było robienie według przepisu, tyle że zmniejszałem składniki o połowę. Nie masz się też głodzić, bo nie oto chodzi. Idealnym było by jeść 5 posiłków dziennie, ale dobrze wiem że często to nie wykonalne. Ale jedzenie 4 już tak. Wydaje się ze jesz dużo, ale pobudzasz metabolizm, przez co Twój organizm spala więcej.
3. Wyrzuć starą na śmietnik Grubaskowe mamy nie pomagają w chudnięciu. Jeżeli nie robisz sobie sam posiłków, narażasz się na to że mamusia, w dobrej matczynej wierze, dosypie Ci parę specjałów w postaci parmezanu, śmietanki 22%, czy innego przysmaku który doprowadzi do tego, że wydasz majątek na nowy fotel bo stary Cię nie pomieści. Posiłki robisz SAM – koniec kropka. Popełnisz błąd, zrobisz za tłusto, za mało, nie smacznie – nie ważne, poprawisz to sam. Rodzice którzy nie pomagają w chudnięciu są wrogami w Twojej kuchni. Jeżeli już usiądziesz do obiadu przygotowanego przez twego kuchennego wroga, po prostu pytaj co żresz. Ja parę razy skończyłem posiłek w połowie, gdyż jak usłyszałem ileż to dodatków zostało dodanych do dania, o mało co nie zemdlałem.
4. Nie rób węgielków Smażenie to jakiś dziwny polski problem. Ilość oleju używanego w polskich domach jest nieprawdopodobna. Nie macie kurwa silników diesla zamiast bebechów żeby pchać się taką porcją paliwa. Olej to czysty tłuszcz. Na calutką patelnię starczy łyżka oleju! Wierzcie mi. Wystarczy rozsmarować go palcami albo pędzelkiem. I smażyć na wolnym ogniu. Im lżej smażycie tym lepiej. Jeżeli dacie radę, to przerzućcie się na zapiekanie w piecu. Znacznie zdrowszy zabieg. Jeżeli jesteście hardcorami (ja jeszcze takim nie jestem), to gotujcie mięcho na parze. Mięso ma być wysmażone, a nie zjarane. Opowieści o związkach rakotwórczych w zbyt spalonych kawałkach mięsa, nie zostały wzięte z dupy. To jest trucizna.
5. Rusz dupsko Wiem, siłownia, bieganie, sporty i inne gówno to nie dla was. Rozumiem to, sam nie lubię ruszać dupska z domu. I dlatego musicie znaleźć coś, choćby tą jedną rzecz, którą będziecie potrafili robić będąc w domu. Ja miałem to szczęście że miałem rower treningowy. Zapuszczałem serial albo film na monit i leciałem. Po 3 dniach przychodzi kryzys, ale po tygodniu wejdzie wam to w rutynę. Ćwicz minimum 2 razy dziennie. Ja, gdy wkręciłem się w pedałowanie, ćwiczyłem po 4 razy dziennie, spalając po 300-600 kalorii. Nie jest to może zbyt zdrowe, bowiem spalacie później swoje mięśnie, aczkolwiek efekt był piorunujący. Może to byś też basen, wchodzenie po schodach, rower normalny – cokolwiek. Mnie samemu ćwiczy się lepiej, bo można się skupić. Ale możecie też kogoś namówić to ruchu. Korzystajcie z każdej możliwej okazji by ruszyć dupsko. Wybierzcie schody zamiast windy – te parenaście kalorii zawsze się przyda. Posprzątajcie cały pokój, będzie czysto i lecą kolejne kalorie. Uprawiajcie długi i wymagający fizycznie sex – spala lepiej i więcej niż wiele ćwiczeń. I co najważniejsze – nie róbcie sobie więcej niż 1-2 dni przerwy, bo wrócić do ćwiczeń po tygodniu jest kurewsko trudno, zapewniam.
6. Przefiltruj net W Internecie, mimo że w chuj kłamstw i bzdur, znajdzie się wiele dobrego. Polecam Wam tabele kaloryczne (http://www.u.waw.pl/a-e.php) i inne strony. Świetne są też kalkulatory kalorii które pozwolą wam poznać liczbę kalorii którą żrecie w danym posiłku. Najlepiej wpierw wpisać tam pełny, standardowy obiad jaki jemy codziennie. Wynik może zaskoczyć. Mnie wyszło około 3000 kalorii, czyli jednym obiadkiem robiłem sobie podwójne dziennie zapotrzebowanie. Można dostać zawału (póki co mentalnego). Nie sugerujcie się aż tak BMI – zróbcie sobie z ciekawości, ale liczyć się ono będzie raczej później, gdy będziecie chcieli robić masę. Póki co zależy wam na stracie ciałka. Ja byłem w tabeli "otyłość", dziś jestem bliski tabeli „nie dowaga”, ale trzymam się w prawidłowej. Jak widać da się.
7. Licz kalorie jak suka z Glamour; powiedz nie bąbelkowemu koncernowi Wiem, na samą myśl coś jebie po pysku. Ale to pomaga. Każdy produkt ma wypisaną liczbę kalorii. Wystarczy wziąć do ręki dwa identyczne produkty innych firm i porównać. Niekiedy są to różnice pokroju 20 kalorii, lecz czasami różnica osiąga np. 100. Wybieranie lżejszego owsa dla naszych spasionych mord pozwoli nam efektywniej chudną i będzie mieli poczucie że jemy zdrowo (a to kurewsko ważne). To że cola i inne gówienka psują zęby wiemy nie od dziś. Jednak w coli czają się inne cukrowe demony. Ja zmniejszyłem spożycie pepsi o jakieś 70%. Piję ją tylko w drinkach i okazjonalnie. Polecam artykuł na Kopalni Wiedzy http://kopalniawiedzy.pl/cola-fosforany-kwas-fosforowy-starzenie-10275.html http://kopalniawiedzy.pl/cola-kofeina-sperma-ejakulat-plemniki-liczebnosc-koncentracja-Tina-Kold-Jensen-Rigshospitalet-10048.html http://kopalniawiedzy.pl/dr-Paresh-Dandona-stres-oksydacyjny-stan-zapalny-posilek-tluszcz-cukier-otyly-prawidlowa-waga-ciala-wzrost-3974.html http://kopalniawiedzy.pl/cola-napoje-hipokaliemia-potas-surowica-krew-miesnie-dr-Moses-Elisaf-7563.html Nie wklejam tutaj tego po ty by straszyć, ale by uświadomić że choć dobra i daje kopa gdy gramy w CS’a do 4 rano, to może jednak lepiej zamienić ją na coś innego (albo zacząć chodzić spać jak człowiek). Jeżeli już naprawdę musicie opijać się nasieniem Cukrowego Bożka, przerzućcie się na dietetyczną colę. Smakuje ohydnie, wiem, ale faktycznie pozbawiona jest wielu nieprzyjemnych dodatków.
8. Karbon kurwa! Gazety są zasrywane przeróżnymi dietami, wiele z nich mówi by unikać węglowodanów. Nic bardziej mylnego. Węgle, ale dobre węgle, to energia potrzebna po to by ćwiczyć i spalać dalej. Trzeba uważać z ilością węglowodanów ale nie można się ich pozbywać, bowiem bez energii chuja zrobicie i prędzej zjecie coś tłustego. Brak węgli (i za dużo białka) doprowadzi was do zakwaszenia, co mnie niestety spotkało. Nie polecam nikomu, gdyż proces ten rozsadza głowę od środka, mięśnie bolą jak chuj a w ryju masz smak kwasu. Przesadziłem i mam nauczkę. Dlatego warto znaleźć własną dietę i dopracowywać ją. Nie nic lepszego niż uczyć się na swoich błędach bo w końcu to wasz organizm. Pożegnajcie się z białym pieczywem. Po prostu zróbcie papa. Na rynku jest tyle dobrego, ciemnego gówna że każdy, nawet największyc wybredny debil znajdzie coś co będzie mu smakowało. A, no i zacznijcie jeść bez masła. I nie słodzicie herbaty. Nie wielkie zmiany, a kurewsko pomagają.
Myślę że to tyle co mogłem poradzić. Moja dieta jest wciąż w fazie dopracowywania, zmieniania i doskonalenia. Ale te proste zasady pomogły mi zrzucić 25 kilo w ciągu 3 miesięcy. Niestety, wiąże się z tym wymiana garderoby, ale nie ma nic lepszego niż móc założyć męskie biodrówki i nie bać się że pasek od spodni utonie w brzuchu. Ave Dieta Dakanna. Może komuś się przyda. Jakiś Blog Day czy inne gówno 31.08.10 Podobno dziś Blog Day. No i każdy blogger ma wybrać 5 blogów które uważa za "fajne", podać linki i dać krótki opis. Chujowe, pretensjonalne, ale co mi tam. Let's see then.. 1. Dakann Blog - nie ma chuja żebym nie wymienił samego siebie. Czasami, z sentymentu, czytuje swoje stare notki. Bawią mnie jak chuj. Skurwiłem się, przyznaję, ale mimo wszystko myślę że wciąż daję radę. Choć blog się zmienił bez dwóch zdań. 2. Boli Blog - zaglądam bo są fajne stripy i humor który nie ssie. ..i chuj, to tyle. Nie czytam więcej blogów, przykro mi. Boli blog zresztą jest komiksem w necie, a nie stricte blogiem, ale chuj, dałem bo ma w nazwie blog. No ale spełniłem swój obowiązek jako zajebisty bloggerasek. Jakby ktoś mnie polecał u siebie, to dajcie znać, bo tak nakazuje regulamin blog day !!!11omph! Ave Blog Day.. ? Językowe przemyślenia 26.08.10 Tak sobie ostatnio myślałem nad pewną kwestią w kulturze języka i obyczaju. Mianowicie, zdecydowana większość ludzi uważa za niekulturalne mówienie o kimś cieć, klozetbabcia, sprzątacz czy robol. I tak sobie kurwa myślę, czemu nie? Co tak bardzo boli (i kogo?) w tym że nazywa się rzeczy tak jak się je widzi? No bo do chuja, czy ja na 60 letniego nieudacznika, na wpół alkoholika który zamiata śmietniki, mam mówić "patrz na tego jebanego konserwatora obiektu"? Albo wyrażać się "kurczę, osoba odpowiedzialna za stan nawierzchni nie postarała się". Nie kurwa, mówię „"cieć" i "sprzątacz". Czy kiedy patrzycie na budowę, dajmy na to ocieplanie budynków tą chujową watą czy czym to oni tam okładają, to kogo widzicie? Inżynierów budowy? Nie, widzicie ROBOLI. Czy na dworcu pracują kierowniczki sanitariatu? Te kobiety szorują po was gówno na boga! Nie mówię aby nie mieć do nich szacunku, bo żadna praca nie hańbi, ale skąd ten chory strach "nie mów tak, to nie ładnie, praca to praca, trochę szacunku. No pewnie że praca to praca, ale na chuj się oszukiwać? I swoją drogą za co szacunek? Czemu wymusza się na nas szacunek do osoby która po pierwsze, niczym w moim mniemaniu, sobie na niego nie zasłużyła, po drugie, wykonuje pracę która świadczy o jej zdolność psychomanualnych? W szkole nie miałem pracowników sektora odzieżowego, miałem szatniarki. Przykładów można tak mnożyć na rogate chuje. To samo z wypaczeniem jakim jest stylizacja biblijna albo sposób mówienia o czynnościach jakich podejmuje się osoba duchowna. No bo kurwa, ksiądz nie idzie ulicą – on kroczy. Nie wygłasza treści mszy – nakazuje i prawi. Ksiądz nie powie że bóg kocha – Pan i Stwórca miłuje serce człowieka. I nie będziemy karani za złe – odpokutujemy grzechy. W takim razie z przed pałacu nie chcą zabrać krzyża – chcą go strącić z pagórka wiary i patriotyzmu. I pamiętajcie, ksiądz nie robi – on czyni!
Gdy jesteśmy w jebanej aptece i chcemy kupić syrop na kszel, bo jesteśmy dałnami które się przeziębiły, to nie idziemy do aptekarki, tylko do magistra farmaceutyki!. Jak nam rura pierdolnie w klozecie, to wzywacie hydraulika czy magistra hydrologii z stopniem inżyniera w budownictwie? Jak to jest, że jedne zawody są uprzywilejowane w stosunku do nazewnictwa, a inne nie? Czemu jedni poczują się urażeni np. "cieciem", a już nie "fryzjerką"? Skoro ktoś wykonuje zawód i boli go to, co mówi się o ludziach w takich zawodzie, to na chuj go wykonuje? Tak wiem, ktoś musi, lepsze to niż nic. No ale kurwa. W urzędzie pracy powinno się szukać cieci, szatniarek i roboli. Być może nawet więcej osób by się zgłosiło bo wiedziało by o co chodzi. Zresztą to się tyczy wszystkiego. Dajmy na to słowo "pedał". Jest używane w kontekście obraźliwy, jednak gdyby dana mniejszość zaakceptowała to, słowo przestało by mieć swój pejoratywny wydźwięk. Jeżeli ktoś jest gruby, to jest kurwa grubasem, a nie osobą otyłą. Jeżeli nauczysz się odporności na dane słowo, przestaje ono być obrazą, a jest jedynie inną formą nazewnictwa. Oczywiście, jeżeli ktoś nazywa cię chujem, to ciężko tu doszukiwać się podobieństw, jednakże nazwanie brzydkiej dziewczyny pasztetem jest według mnie uzasadnione, no bo skoro ktoś jest faktycznie brzydki, no to kurwa, czemu mam tak nie mówić? Niczego nie zmienia jeżeli powiem "nie grzeszy urodą", nie wypięknieje kurwa z dnia na dzień. Świata nie zmienisz, jak ktoś się urodził bazyliszkiem, to takim umrze. Od miecza lub przy lustrze. Doskonale zdaję sobie sprawę że to o czym mówię, prowadzi do psucia się i uproszczania języka polskiego, z drugiej strony każdy język ewoluuje. Skoro dopuszcza się u nas słówka zapożyczane z j.angielskiego, a niekiedy będące fonetyczną wersją jakiegoś słowa (np. hamburger, no kurwa), to czemu by nie czerpać z naszego rodzimego slangu bądź słów niecenzuralnych? Pozdrawiam Drogich Czytelników! Need jor halp! Again! 23.08.10 I po raz kolejny zwracam się do Was z prośba o jednego klika! Dzięki Wam już parę razy wygrałem, a nie kiedy byłem bardzo bliski wygranej, także proszę o tym razem o małą pomoc :> http://konkurs.wwf.pl/gallery/show/image_id/3950 Akcja nawet szlachetna i ją popieram osobiście. Choć takie buciki z aligatora to zawsze chciałem mieć :> Ave i dzięku wszystkim za głosy! I już jestem 15.08.10 Up w Gościnnych *** Sweetashny wypad na morze zakończył się. Było fajnie, słonecznie i tanio. Tzn. mógłbym tak napisać, ale po co kłamać? Po pierwsze, PKP nie zmienia się niczym kamień. Posąg z rdzy, totem PRLu wciąż trwa nie przerwanie, niezmienny. Na nic wiadomości o modernizacji kolei na całym świecie, o podnoszeniu standardów jazdy i wygody. Nic to że Japończycy planują kolej jeżdżącą ponad 1000kmh. PKP (czyli Polskie Kurwa Pociągi) nie zamierzają się zmieniać, bowiem aby coś tu zmienić, trzeba by tą kolej po prostu zlikwidować i budować od początku. Ludzie poruszający się tym środkiem komunikacji są doprawy zadziwiający. W jedną stronę jechałem luxusowym (na Polskie warunki oczywiście!) Intercity, które wpierdala za jeden przejazd ponad dwie stówki. W cenie mamy poczęstunek w postaci herbatki którą się poparzyłem i ciasteczko wielkości przekąski dla psa. Pychota i delicje. Wracając do ludzi. Jechałem z różnymi osobistościami, grubaskami pożerającymi chipsy, rodziną wieśniaków dyskutujących jak to było kiedyś w PKP oraz z moim faworytem – młodym panem, rocznik 88, w rękach większy niż w głowie, wytatuowany w godło Legii oraz niemiecki żelazny krzyż, zdawał się być człowiekiem orkiestrą. Z jego opowieści którymi raczył bogu winnych pasażerów, wynikało iż jest on: byłym żołnierzem zawodowym, sprzedawcą, kustoszem, znawcą sztuki, kolekcjonerem, stylistą, znawcą mody, podróżnikiem, emigrantem oraz, co najważniejsze, naprawdę FAJNYM KOLESIEM! Przez 7 godzin jazdy i słuchania tych nie prawdopodobnych, nadających się jedynie do Uwagi! lub Interwencji wiadomości, mój mózg zamieniał się w bezkształtną papkę. Dodajmy do tego że owy Pan posługiwał się dialektem mi nie znanym, nie wiem czy było to kurwa esperanto czy inny syf, bowiem zwroty typu „olrajto, no problema” zdają się być połączeniem polskiego, angielskiego i hiszpańskiego. Dla takiego ciekawego świata intelektualisty jak Ja, było to bardzo poznawcza i intrygująca przygoda, nie ukrywam. Miejsce mojego pobytu miało być kurortem nad polskim morzem, miejscem o bardzo wysokim standardzie i jakości. Przywitał mnie brudny dworzec, syf i deszcz. Następnie Pan rozwożący chętnych po hotelach, bez wymieniania zbędnych uprzejmości (jak się później okazało, jest to część kultury osób tam mieszkających), wziął nasze bagaże i po prostu pierdolnął nimi o podłogę swego Mysterious Wana, następnie cisnął bagażami innych na mój i dojebał wszystko tylnią klapą. Tak zgniecieni i modlący się o zachowanie resztek laptopa, ruszyliśmy w drogę. Unia Europejska do oczywiście żydy i diabły, ale pieniążki brać się lubi. Pół miasta było rozkopane w trzy dupy, samochody jeździły chodnikami ścigając się z pieszymi. Nadmorski Carmageddon. Po dotarciu na miejsce, odebraniu kluczy do pokoju, ruszyliśmy. "Apartament" który widziałem na zdjęciach, musiał być w innej części budynku, być może grafik pomylił się przy wrzucaniu fotek na serwer, gdyż jakby nie patrzeć, pokój nie przypominał tego co widziałem na stronie. Ale to nie ważne, najważniejsze że mamy Internet! Otóż ta daaamm, ktoś zajebał kabel! A WiFi brak. Dzwonię do właściciela. Niestety ten nie odpowiada. Wysyłam smsa. Odpowiedzi wciąż brak. Przez mój siedmiodniowy pobyt nie udało mi się z nim skontaktować. Profesjonalizm i fachowość. Przez pierwsze dwa dni z nieba napierdalała woda, także nici z opalania swego spasionego ciałka. Pozostał spacer po wspaniałym kurorcie. Atrakcji co nie miara! Aleja Gwiazd, pomnik Holoubeka z którym ludzi pociesznie robili sobie zdjęcia, dyskoteki, kluby, festiwale i karnawał! Co dusza zapragnie! Wszystko zapakowane w plastik i róż. O wiarygodności w oryginalność pamiątek, świadczył fakt iż były tak wiekowe, że rozpadały się w rękach, co tylko potwierdza ich wartości jako artefaktów. Jeżeli ktoś jest fanem zdrowego żywienia lub też jest na diecie, to nad morzem UMRZE. Próżno szukać sałatek czy dań wegetariańskich (po za zapiekanką o takiej nazwie). Wierzcie mi że takiej ilości gofrów, hamburgerów, hotdogów, piccy, zapiekanek, lodów kręconych i na patyku, kebabów, grillowanych mięs, bułek z pieczarkami, tostów z serem i oczywiście cukrowej waty nie wiedział nigdy. Pożerane było wszystko, stojąc w kolejce po kebab bałem się czy stojący za mną ludzie nie zaczną mnie wpierdalać z niecierpliwości. Jeżeli masz ochotę na sushi, to zapraszam do łowienia ryb w morzu. A tak, zapomniałem, nie wejdzie do morza bo wszędzie są bakterie E.coli. Bosko. Po dwóch dniach wyrzucania pieniędzy na frywolne rozrywki, przywitało nas słońce. W końcu plaża! Gdy człowiek odnajdzie już swoje miejsce w tłumie spasionych turystów, między starszymi panami w obcisłych slipach "na tatę z polski", oraz samic morsów w bawełnianych stanikach, może zacząć kopać swój fort. Wpierw trzeba pozbyć się takich atrakcji jak: niedopałki, butelki, kubki, obsrane pieluchy, podpaski, kartony mleka z Danii, papierki, kawałki papieru toaletowego, zakrwawionych chusteczek higienicznych, korków, kapsli, etykiet, resztek jedzenia i oczywiście części martwych zwierząt. Jeżeli ktoś mi powie że polska plaża jest czysta, to zapraszam w sezonie. Osobiście wsadzę my w ryj kilo piachu i przefiltruje go zębami kandydata. Ciężko jest wypocząć na plaży, kiedy co dwie minuty trafia w Ciebie piłka zabawnych, wesołych i pijanych w trzy dupy plażowiczów. Jeszcze trudniej to zrobić gdy z chorą i komercyjną dokładnością mijają Cię sępy z lodówkami, drące mordę "pyszneee kolby gotowanej kukurydzyyy!" "zimneee lodyyyy!" "orzeszki słonee i popcorrrnnn!". Nic tylko zrelaksować się i posłuchać szumu fal. Dodajmy do tego dzieci drące mordy po polsku, niemiecku i rosyjsku. Właściwie to miałem codziennie zabieg w postaci czyszczenia ultradźwiękami. Naturalne, nadmorskie SPA&Wellness. Jednym plusem tego wszystkiego było to, że wszędzie można było pić. Na ulicy, na plaży, na ławce. Gdzie chcesz. Jeżeli jesteś w części turystycznej, prawo o zakazie picia w miejscach publicznych przestaje obowiązywać. Nie ważne czy masz 15 lat, czy prowadzisz za rękę dziecko – MASZ PRAWO SIĘ NAPIĆ. To jest prawo niezbywalne każdego Polaka. Pierwszego dnia utopiłem swe smutki w takiej ilości alkoholu, że jak dziś o tym pomyślę, to teorie o wyższej tolerancji alkoholu przez Polaków i Rosjan są prawdziwe. Poznałem masę fantastycznych ludzi, niestety nie pamiętam imienia żadnego z nich, bowiem wszyscy byli totalnymi wieśniakami których nie rozumiałem gdy do mnie mówili. Ale chwała Rosjanom, bowiem postawili nam drinki. Jednak w morzu tej chujni, odnaleźć można i miłe akcenty. Lecząc kaca na następny dzień, dogorywając po zupce chińskiej i drapiąc swoje nogi do żywego mięsa (komarów było więcej niż obrońców krzyża), zadzwoniłem sobie dla jaj na audiotele. I kurwa, moi drodzy państwo, wygrałem 1000zł. Jednym telefonem. Tak z dupy. Odpowiedziałem na zagadkę na tablicy i wygrałem. Raz ciach. Fart że chuj, widać cała dobra karma jaką wydaję codziennie na świat, musiała do mnie wrócić. No więc ogólnie to się zjarałem, popiłem i ponaśmiewałem się z tłuściutkich ludzi i brzydkich dziewczyn. To moja ulubiona wakacyjna rozrywka, nie ukrywam. Gdzie pojadę za rok – któż to wie! Może znów polskie morze? A może znów góry? A może Warmia? A może zostanę w Warszawie? A może policja znajdzie mnie w szafie, powieszonego na krawacie? Tak może być, nie ukrywam. Na osłode daję zdjęcia Pana Mewy który sobie radośnie kroczył po plaży.
Oraz nasze sweetaśne zdjęcie! Jak widać jesteśmy spotaniczni, wyluzowani i robimy bardzo śmieszne miny do aparatu! I tak, mam znów blond włosy. Nudziło mi się.
Ave Wam. Obyście mieli też udane wakacje. Tych wakacji spierdalam.. 06.08.10
Ano właśnie. Także mnie nie będzie. Modki były by łaskawe jakkolwiek zadbać o forum, żebym po powrocie nie zastał tam międzynarodowej mekki homoseksualistów w internecie czy innego szajsu. Wracam nie wiem kiedy, ale nie będzie mnie przynajmniej tydzień. Kurwa, dacie radę, spokojnie. Jak wróce to coś napiszę, nie srajcie ogniem, przeżyjecie. Jakoś to będzie. Także Ave Wam! Nie oddajmy kżyrza mjastu! 04.08.10 Co by nie mówić, było ciekawie. Nie spodziewałem się aż tak silnego fanatyzmu, pojebania, skrzywienia i popierdolenia z strony moich rodaków. Naprawdę, byłem zdziwiony. Poziom pierdolnięcia na punkcie symbolu religijnego (który w tej zadymie szybciutko przestał nim być) sięgnął sfer najwyższych. Poszedł w użycie gaz, rwanie bramek, przepychanki. Było ostro. Potem błaganie i klękanie do miecza księżom. Obrona wiary i urojonych wartości to w Polsce narodowy sport. Po prostu trzeba. Jednak nie to najbardziej mnie zachwyca i wkurwia. Najważniejszym w tej sprawie jest fakt, iż Państwo po raz kolejny się ugięło pod motłochem i plebsem (a ten zjeżdżał z najdalszych zakątków Polski). Mimo podpisanego porozumienia przez Kościół, Harcerzyków i Pałac Prezydencki, organy odstąpiły od wykonywania zadania! Zwykli obywatele, katolicy do tego, zmusili władze państwowe ale i kościelne (którym ślubowali posłuszeństwo i wiarę w osądy) do zaprzestania czynności polegającej na PRZENIESIENIU DWÓCH DESEK KURWA. Przykro mi to mówić, nie jestem zwolennikiem traktowania obywateli jak śmieci, ale osobiście posłał bym tam kordon policji albo od razu żandarmerii i zaczął pałować skurwysynów, następnie ustawił armatkę wodną i napierdalał gazem w ryj. Jak można dopuścić żeby dwie wariatki, stara rura wzywająca do walki z szatanami oraz młoda aktywistka wyglądająca jak bohaterka filmów Burtona, zmusiły kapelanów, straż miejską i policję do wycofania się? Czemu nikt nie zabrał megafonu temu wariatowi? Czemu gdy zaczęły się zamieszki policja nie reagowała ostrzej, skoro ludzie napierali i bili się z strażą miejską? Nie mamy kontroli nad tym chorym, smutnym i bardzo skrzywionym umysłowo ruchem społecznym, jakim są fanatycy religijni i do tego PiS’owcy. Jeżeli tak właśnie miałoby wyglądać społeczeństwo IV RP, to chyba więcej mówić nie trzeba. Smutne to wszystko. Groteskowe, śmieszne, komiczne, ale kurewsko smutne. Że też przyszło tam żyć w tak pojebanym kraju, wśród tak zacofanych ludzi, tak otępionych, ślepych, brutalnych, nienawistnych i pełnych przemocy. Największą porażką odznacza się tutaj kościół, bowiem wychował sobie (nie wierną zresztą) armię psychopatów, nieobliczalnych starców, którzy niczym średniowieczni paladyni z modlitwą na ustawach, będą mordować bliźniego swego. Wypaczenie totalne. Żal mi tylko drzewa które posłużyło na zbudowanie tego krzyża. Jemu musiało być naprawdę przykro. Ave drzewo. Krzyż i autopsja 26.07.10 Sprawa z krzyżem stojącym pod Pałacem Prezydenckim, bawi mnie niesamowicie. Nie dość że sprawa rozjebki w Smoleńsku ciągnie się jak flaki z Tupolewa, to jeszcze katują mnie tym gównem. Żadnen z prezydentów po śmierci nie miał takich honorów, aż tu nagle takie cudo – 16% poparcia i krzyż upamiętniający. I nie chcą przenieść bo to miejsce pamięci i harcerze postawili. No i CO KURWA Z TEGO? To kawałek drewna; skoro uczucia są związane z tym przedmiotem, to można go wziąć pod łapę i przenieść. Będzie stał gdzieś indziej i tam sobie będą pielgrzymować fani braci Ka. Ale nie, kółka zapaleńców, krzyżobrońców pikietują dzień i noc, nie dopuszczając nikogo podejrzanego, ażeby chociaż spojrzał krzywo na dwie zbite deski. Obie strony polityczne zdają się codziennie przyjmować chrzest i nie wychodzić z konfesjonału, tacy są kurwa świeci w tej sprawie. Każdy spocony ryj na wizji mówi ‘nie powinno się tej sprawy wykorzystywać politycznie’ ale każdy dzielnie i twardo to robi. A ja bym krzyż ten ściął. Po prostu poszedł bym z siekierą i zebrał ze sobą, jak świąteczną choinkę. Gdy słyszę że rodziny ofiar domagają się ekshumacji i ponownej autopsji (gdyż ta rosyjska jest niewystarczająca i prawdopodobnie zakłamana!), zastanawiam się czy mnie też kiedyś ktoś wykopie. W końcu do mojej śmierci będę miał już tylu wrogów, że nie zdziwiłbym się jak ktoś zechce pośmiertnie np. naszczać mi na ryj. Jednak pojąć nie potrafię argumentacji rodzin – „wyniki autopsji są nie wystarczające, opis dotyczący urazów wewnętrznych jest nie pełny, chcemy znać prawdę”. Nie kończyłem biologii, chemii ani medycyny, ale z tego co wiem, jeżeli przyczyną zgonu jest „uraz narządów wewnętrznych”, to sprawa jest chyba jasna. Ale jak widać, rodzina chce mieć chyba konkretnie napisane „..nastąpiło oderwanie lewej kończyny tuż przy łokciu, ofiarze została zmiażdżona lewa część twarzy, nastąpił wylew wewnętrzny, następnie tępy kawałek metalu przebił płuca i wyszedł lewą łopatką...”. Nie wiem jak dla was, ale dla mnie, jeżeli ktoś leci samolotem i samolot SPIERDALA SIĘ NA ZIEMIĘ, to przyczyna zgonu jest oczywista. Chyba że ktoś wierzy w teorię manipulacją pogody przez Rosjan, podstawianiem atrapy samolotu czy też w wewnętrznego agenta na pokładzie samolotu który wszystkich zabił, sprowadził samolot na ziemię i wysadził go. Ale ludzie o takich poglądach raczej nie czytają tego bloga. Mam nadzieję. Tak więc mamy krzyż i kopanie trupów. Taka heca, moi państwo. No i pogoda nam się zepsuła. O powodzianach już nikt nie pamięta, bo przestali się topić. Czekamy na zimę żeby wszedł temat bezdomnych, zobaczymy która partia w tym roku postawi się w ich obronie. Zapraszam na forum. Podzielcie się pomysłami, co Wy byście zrobili z krzyżem! Prezentuję także obrazkową wersję zdarzeń z 10 kwietnia. Co najprawdopodobniej się wydarzyło: ![]() W co wierzą ludzie: ![]() Ave! Prałat Pieniążek 13.07.10 Up w Gościnnych *** Nieokiełznany ból w sercu. Pustka i głębinowa cisza w sercu. Frustracja, pytania do samego siebie i świata "Dlaczego? Czemu dziś?" Nie uzyskałem odpowiedzi. Królestwo Boże nie udzieliło mi odpowiedzi. Pozostała pustka i lekkie pieczenie dupy, bo właśnie takie uczucia mi towarzyszyły, gdy usłyszałem o śmierci mojego herosa lat dziecinnych. Prałat Henryk Jankowski, honorowy kapelan mojego ulubionego JPII, kapelan "Solidarności". Ksiądz, bohater, patriota. Takim go zapamiętajmy, bo prawda była jak zawsze trochę mniej kolorowa. Zacznijmy od tego, iż nasz Henryś miał smykałkę do interesów. I to nie byle jaką. Nic dziwnego, należał w końcu do mafii finansowej zwanej Kościołem Katolickim. Oni już wiedza jak szkolić swoich żołnierzy. Jednakże nasz prałat posunął się bardzo daleko jeżeli chodzi o zarabianie pieniążków. Koniec roku 2004 był wyjątkowy jeżeli chodzi o świat win, bowiem to właśnie wtedy na rynek wszedł rarytas o nazwie Monsignore – "Prałat". Wino sygnowane podobizną naszego kato-biznesmena, nie schodziło może jak ciepłe chujeczki w ustach ministrantów, ale swoją sprzedaż miało. Nie trzeba było długo czekać, bo już w 2006r. na rynku zagościła woda mineralna firmowana nazwiskiem prałata. Biznes się kręcił, kasa spływała. Ale kontrowersje na tym się skończyć nie mogły. Znamienne kazania z okazji dekoracji grobu Pańskiego (cokolwiek to kurwa jest), tak samo jak wypowiedzi podczas homilii w 1997, zapamiętane zostaną na wieku wieków. Zdanie o treści "nie można tolerować mniejszości żydowskiej w polskim rządzie" tak ładnie i jasno ukazuje pewne skrzętnie skrywane oblicze ulubionego prałata polski. Na szczęście abp Gocłowski trzymał rękę pod sutanną i zamknął usta prałatowi na 12 miesięcy. Jest oczywiście i bardzo ładna, obrazkowa i śliczna strona prałata Jankowskiego. Wygląda on w niej jak patriota, bohater Solidarności, właściciel licznych odznaczeń honorowych. W Polsce jest obecna cudowna tendencja do zapominania, zamazywania i celowego zacierania faktów i realiów na temat danej osoby. Nakładamy tylko lukier, masę śmietanki i na górę kładziemy wisienkę. Piękna biel kremu i czerwień wiśni. Pod spodem wszystko gnije, ale ważne że ładnie wygląda. Nie będę już nawet wspominał o tak zacnych planach prałata, jak kręcenie filmu o samym sobie, którego to reżyserem miał być drugi naczelny antysemita Mel Gibson. Nie warto też mówić o takich perełkach jak: "Jestem przekonany, że gdyby Chrystus Pan żył za naszych czasów, też jeździłby mercedesem. Nie przemieszczałby się na osiołku." Niestety, choć imponował mi obłudą i wykorzystywaniem ludzi oraz ich pieniędzy, rzeczywistość dorwała naszego prałata. Cukrzyca załatwiła go wczoraj, parę minut po 20:00. Raz ciach i do piachu. Tak to wygląda. A szkoda, bo miałem nadzieje usłyszeć jeszcze trochę o jego wybrykach. Był postacią kolorową, niekiedy śmieszną i bezkompromisową, czyli to co lubię. Na pytanie czemu to on miałby zagrać w filmie o samym sobie, odpowiedział: "Dlaczego ktoś inny ma grać księdza Jankowskiego i źle zagra, jak mogę ja sam to zrobić?" Nic dodać, nic ująć. ![]() Ave Prałat Jankowski! Prezydent i 300 08.07.10 No i stało się, moje autystyczne zjebki. Stało się, ale to kurwa tak że nawet na Wawelu słychać było. Mamy Prezydenta. Jest nowy, świeży i pachnący. Bezpartyjny i kulturalny. Stateczny i stawiający na zgodę. A ponad wszystko szary jak chuj. Tak, głosowałem na niego, no bo na kogo? Na karzełkowatego wariata, który na fali śmierci swego brata, Najświętszego Męża Narodu, niczym surfer starał się wypłynąć na falę wyborczego populizmu? O innych kandydatach mówić nie będę, bowiem większość z nich to zwykli odszczepieńcy i ludzie o poglądach na poziomie 2 latka. Zagłosowałbym na Olechowskiego, ale szanse miał jak dziecko z trisomią 21 chromosomu że dostanie się na studia wyższe. A więc Komorowski. No niech już będzie, przeżyjemy. Ale fakt że mamy już nowego pasterza w naszej zagrodzie zwanej Polską, nie może równać się z cudowną nowiną jaką mam zaszczyt się podzielić. Otóż licznik przebił magiczną liczbę 300.000 odwiedzin. Licznik na stronie jest zjebany więc nie polecam sugerowanie się nim, aczkolwiek statsy wykazują jasno - trzysta tysięcy razy odwiedzono mojego zjebanego bloga. Tak moi mili. I choćby się waliło, paliło i ziemia pękała w szwach, faktu tego żadna siła cofnąć nie może, bowiem co dokonane to dokonane. Licznik nabił, licznik się nie myli. Tak nie lubicie, tak opluwacie, a jednak wchodzicie. Wypinam się i czekam na lizanie. No ale tak od tematu. Prowadzę właśnie z Spoonem dysputę na temat kondycji naszego kraju. Wśród licznych wypowiedzi (głównie odnoszących się do tematu sytuacji rynku oraz stanu zamożności przeciętnego polaka w skali miesiąca i roku), Spoon nie wątpliwie ma rację w tym temacie: Szpon: (00:48) bo ludzie sa chujowi kurwa Szpon: (00:49) to banda jebanych nierobów i pierdolonych kretynów Słowa te, choć nie okrzesane w swej formie i o kontrowersyjnej myśli przewodniej, niejako idealnie obrazują to, co myśli dziś każdy szanujący się przedstawiciel klasy nie mającej chuja zamiast głowy. I tu zadaję sobie pytanie – jak w tym kraju można nawoływać do patriotyzmu? Jak można krzyczeć o wartościach i moralność, skoro na każdym zajebanym kroku, państwo, rząd, urzędy i prawo RUCHA NAS W DUPĘ? Płacimy za wszystko, dostając w zamian nic. Płacimy za usługi z których nie korzystamy albo z którymi nie mamy nic wspólnego (podatek na służbę zdrowia, podatek na związki wyznaniowe). Jestem świadom że państwo jako struktura, żyje dzięki podatkom, ale jak kurwa można zabierać miesiąc w miesiąc ludziom pieniądze bo jakiś jebany stary chuj złamał sobie nogę wychodząc z wanny? Czy nowa prezydentura zmieni coś w tym kraju – znamy odpowiedź. Znaliśmy ją zaraz po tym jak TU-154 zarył ryjem w katyńską glebę. Nie wierzę w zmiany głównie z jednego powodu. Tu nie ma co zmieniać. Tu trzeba wszystko rozkurwić na kawałki i zbudować od nowa. No ale na to już trochę za późno. Tą patriotyczną i budującą myślą, mówię Ave i do następnego. Fakty, fakciki 01.07.10 Up w Gościnnych *** Czas na kolejny zbiór faktów z mojego życia, o której ktoś już tam męczył i parę osób mąciło mi tym dupę na gg. No więc proszę bardzo, kolejnych 50 nic nie przydatnych faktów z mojego chujowo bezbarwnego życia lamuska. 1. Gdy nikt nie widzi, wycieram gile pod krzesło. 2. Chuja wiem o komputerach, ale będę jechał w towarzystwie każdego kto się na nich nie zna. 3. Do liceum grałem w fpp na strzałkach i kurwa szło mi zajebiście; nie widzę większej różnicy od wsadu. 4. Gdy byłem mały, często zakładałem damską biżuterię, moja matka bała się że jestem gejem lub jestem ‘zamkniętą kobietą w ciele mężczyzny’. Przebierać się lubię do dziś, nie koniecznie za kobietę. 5. Dwa razy w życiu ogoliłem nogi. 6. Moja dziewczyna nazywa mnie „Brzuszek”, bo gdy zaczynaliśmy być razem byłem grubą świnią (dziś jestem już tylko świnią). 7. Lubię motywy furry w sex obrazkach. 8. Zrobiłbym laskę własnemu klonowi. 9. Śmieję się z geeków i graczy rpg, mimo że sam namiętnie gram. Nigdy jednak nie przyznam się do tego w towarzystwie. 10. Nie płakałem po Papieżu. 11. Mam kapcie z napisem „facet z jajami” i rysunkiem wielkiego kurczaka który opiera się o jajka wielkanocne. 12. Jestem przekonany że nie dożyję 80 lat oraz że umrę na jakąś odmianę raka. 13. Wyrzucam śmieci do kosza tak długo, aż zaczną się z niego wysypywać. 14. Jestem wielkim fanem seriali „Hotel Zacisze” oraz „Co ludzie powiedzą?!”, zakupiłem wszystkie płyty tych seriali. 15. Nałogowo zbieram i kradnę z pubów podkładki po piwa. 16. Zmieniam telefon komórkowy dopiero gdy stary się rozpadnie. 17. Nienawidzę zdjęć robionych telefonem komórkowym i nie uznaję ich jako formy fotografii. 18. Na jednej z sesji foto wykonywałem nagie zdjęcia dwóm prostytutkom; był to jeden z najohydniejszych widoków w moim życiu. 19. Nie umiem oszczędzać, a jeżeli już coś oszczędzę to wydaje to później na kretyństwa i bibeloty. 20. Sąsiad który mieszka piętro wyżej jest niewyżytym gnojem, który widząc mnie, notorycznie cytuje „Piątek”. Zastanawiałem się czy nie wyszczać mu się na drzwi. 21. Nienawidzę komarów, uważam że to jedne z najbardziej wkurwiających istoty na tej planecie (po za gimnazjalistami). 22. Zamówiłem 400 sztuk wizytówek, a przez pół roku nie rozdałem nawet 50ciu. 23. Nie pasuje mi żaden kapelusz, w każdym wyglądam jak debil. 24. Potajemnie słucham Lady Gagi, ale oficjalnie ją jadę od zwariowanych kurewek. 25. Jedyne okazje gdy faktycznie płaczę z śmierchu, bo gdy gram w Modern Warfare 2 z Spoonem. Jego reakcje i komentarze podczas gry niekiedy uniemożliwiają mi rozgrywkę na parę minut. 26. W Mundialu kibicuję Japonii. 27. Choć na blogu pisałem o tym już dziesiątki razy, nie mogę nie napisać raz jeszcze – nienawidzę dzieci. 28. Po wyjeździe do Australii zamierzam zrzec się polskiego obywatelstwa. 29. Było mi bardzo przykro gdy po dwóch latach zamknęli mój ulubionych pub „Taxi Cafe” gdzie siedziałem niekiedy dzień za dniem. 30. Dostaje przynajmniej jedną groźbę o pobiciu w miesiącu. Nikt jeszcze jednak jej nie spełnił. 31. Portale na których miałem zablokowane konta to: Twitter, blip, nasza-klasa, grono i digart. Blip i NK wciąż mam zablokowane. Wszystkie bany dostawałem za treści o papieżu, prezydencie lub za obrazki z 4chana. 32. Gdy w maju pokończyły się wszystkie moje ulubione seriale, myślałem że dostanę depresji. 33. Od trzech miesięcy wstaję codziennie koło godziny 13:00. Spać kładę się o świcie. 34. Często menele i bezdomni proszą mnie o "fachową" pomoc w np. wyborze wódki. 35. Mam wiatrówkę i strzelam do gołębi które srają mi na balkonie. 36. Kiedyś wypatrzyłem sobie ozdobę na biurko. Gdy dostałem ją od dziewczyny, dopiero po dwóch tygodniach zorientowałem się, że to świecznik (leżał góry nogami). 37. Podczas gry w Modern Warfare 2, dostaję niekiedy napadu takiej kurwicy, że napierdalam rękoma w klawisze, stół i w własną twarz oraz głowę. 38. Kiedyś pojechałem do szkoły w domowych kapciach. 39. Na zamknięcie wspomnianego wyżej pubu „Taxi Cafe”, należało przychodzić w śmiesznych nakryciach głowy. Jako jedyny w pubie przyniosłem nakrycie głowy. Cały wieczór siedziałem w wojskowym hełmie. 40. Gdy pada mi Internet, odczuwam lęk i niepewność. Podobno to symptomy uzależnienia. Podobnie mam gdy zabraknie mi piwa. 41. Z powodu nagłej straty wagi jaką sobie zafundowałem, musiałem wymienić ponad 80% garderoby. 42. Czasami przez pół godziny odpierdalam się na młodego boga, ażeby tylko iść do sklepu oddalonego o 50m, kupić 2L Pepsi i wrócić do domu. 43. Bawią mnie ludzie na wózkach i o kulach, nazywam ich "Cyborgami" lub "RoboCopami". 44. Na wiadomość że zginął Prezydent, zadałem pytanie „który”. Gdy usłyszałem że chodziło o Lecha, rzekłem „ale zajebiście, kurwa!” i poszedłem dalej spać. 45. Tym bardziej kogoś nie lubię, tym bardziej ta osoba myśli że jest przeciwnie. 46. Na wszystkich szczeblach edukacji (podstawówka, gimnazjum, liceum), byłem prawie zawsze najgorszy w klasie. Dziś, z pośród moich znajomych, jestem w nielicznej grupie która nie ujebała żadnego roku na studiach, mało tego, wciąż na nich jest. 47. Jestem uzależniony od gier na Facebooku, mimo że uważałem to za chujstwo, głupotę i stratę czasu. Dziś sadzę marchewkę, gotuję zupę krabową i walczę w Bangkoku. 48. Jako dziecko miałem różne sposoby by zachorować i nie iść do szkoły, min. kąpiel w lodowatej wodzie, jedzenie surowego ziemniaka, przykładanie termometru do żarówki itp. 49. Dzień zaczynam od odpalania strony www.amables.com i zapoznania się z nowymi galeriami. 50. Zdałem trzyletni egzamin z języka rosyjskiego, na poziomie B2, bez znajomości alfabetu czy choćby odmiany „być”. Odpowiedzi na egzamin nauczyłem się fonetycznie na pamięć, jak wiersza. Nie wiedziałem nawet co mówię. To tyle, żryjcie i cieszcie mordki że są większe zjebki niż Wy. Swoją drogą, w kwietniu blog obchodził swoje trzecie urodziny. Teoretycznie, gdyż nie mam już pierwszych notek. Nie mam pojęcia kiedy zacząłem pisać bloga, tak więc czas jego istnienia liczę od pierwszej notki w archiwum. Gdyby ktoś pamiętał kiedy zaczynałem pisać, piszcie na forum, będę wdzięczny. A, jeszcze parę set odwiedzin i będzie 300 tys. Na ten licznik nie patrzcie, bo się pierdoli. Ave blogasek, a co! Gracz RPG poszukiwany 21.06.10 Otóż tak, potrzeba nam gracza RPG. Ponieważ znajomi się wykruszyli, a poziom gry innych jest już nie zadawalający (są chujowi), szukamy nowego parobka co by pograł z nami sesyjki. Tak wiem, geekowsko i w ogóle no-lifowo, ale co tam. Wymagania:
No i chuj, tyle. Jakby ktoś był chętny, pisać na GG lub maila. Ave Warh Wybory 2010 20.06.10 Tak, poszedłem zagłosować. Bo jestem Prawdziwym Polakiem i Patrotą. A na kogo zagłosowałem, zobaczcie sami: Dla ciekawiskich - mój wynik wyborczy, to według wyliczeń naczelnego matematyka Spoona, dokładnie 0,0000063% poparcia. Zawsze coś. Może następnym razem będzie lepiej :> Ave wybory! Hipsterzy 18.06.10 Kolejna subkultura została oblana (ommh..) zaszczytem w postaci notki na moim blogu. Dziś zajmiemy się Hipsterami, nowymi (choć ich korzenie sięgają podobno głęboko) pachołkami systemu któremu zaprzeczają, ale z którego kochają korzystać. Aby zapoznać się bliżej, polecam artykuł w nowej Polityce, dotyczący właśnie hipsterów. Czym więc jest ta tajemnicza subkultura, o ile jest subkulturą, bo sami jej działacze uważają się za pozbawionych przynależności do jakiejkolwiek grupy (po za byciem jebanymi lamusami oczywiście). Hipster rozpoznać nie trudno – ubiera się jak klaun z bazaru. Na próżno szukać na nim Tommego, Armanniego, Bossa czy choćby chujowej Zary. Nie doszukasz się też drogi czytelniku żadnych elementów wskazujących skąd dany ciuch jest! Ludzie Enigmy, chodzące Sfinksy. Są tak kurewsko oryginalni i niekonformistyczni, wyglądasz przy nich jak tłusty i zły władca fabryk z cygarem w ryju, żywcem wyjęty z kreskówek Disneya. Hipserki i hipsterków odnaleźć można w 'fajnych miejscach', ale nie kurwa 'fajnych', tylko 'TAK FAJNYCH ŻE JA PIERDOLE'. Tak więc Basen Artystyczny, Plan B, Klub 55 i inne. Adnotacja – żeby nie było, byłem dwukrotnie w Planie B i potwierdzam obecność danego elementu. Czemu właśnie tam? A no bo wszystko co modne, popularne i znane, jest już w światopoglądzie hipstera chujowe, passe i w ogóle zepsute. To jak takie dzieci które znajdują na podwórku swoją bazę w postaci krzaka, a następnego dnia widzą że już inne dziecko się tam bawi. Ktoś zajebał cały fun! Żeby być hipsterem trzeba spełniać niektóre warunki:
To mniej więcej tyle, a i tak jest to tylko zarys, bowiem hipsterzy są tak kurewsko głębocy i przepastni w swym samookreślaniu się, że choćbyś gadał z hipsterem godzinami, tak naprawdę za chuj nie zrozumiesz o co mu chodzi i jaki jest jego cel. I chyba o to chodzi. A teraz na poważnie moje dziwki. Co się dzieje z kulturą młodzieży? Jakie zmiany zaszły w strukturze socjologicznej (trudne słowo, wiem) że dzieci tak bardzo potrzebują wyobcowania, z jednoczesną chęcią przynależności do grup jak najbardziej indywidualnych i oryginalnych? To już nie jest szukanie grupy ludzi o podobnych poglądach, to jest szukania za wszelką cenę grupy która jest w społeczeństwie postrzegana jako inna. Czy dziś 15latkowie naprawdę mają tak nasrane we łbach że taki styl im odpowiada, czy może po prostu nie potrafią się określić, są samotni, niezdecydowani, trochę zagubieni i ucieczka w artyzm i dziwactwo to jedyny ratunek? I co do chuja jest z tymi kudłami u facetów, kurwa na wódkę to mają, ale na fryzjera brakuje? Ave Hipsterium! Oj nie, nie Ave, bo tego już używali kiedyś, jestem nie modny. No to Czołem! Notka gościnna 16.06.10 Dziś po raz drugi notka gościnna mego dobrego kolegi Przema, z pewnej gazety o skrócie SE. Ja spadam na koncert Metaliki, a Wam życzę miłej lektury. Notka raczej skierowana do Warszawiaków (i do takich którzy znają miasto). Dziwna maniera od kilku lat panuje w naszym mieście stołecznym. Nowe ulice otrzymują nazwy, które upamiętniają niemal wyłącznie polskich bohaterów II wojny światowej, kombatantów Powstania Warszawskiego, zgrupowania / bataliony / dywizje / kompanie Armii Krajowej i temuż podobne. Martyrologia, krew Polaków, nieszczęście wojny i mesjanizm wylewa się na jezdnie z tabliczek nazewnicznych. Przykład? Proszę bardzo: most gen. Stefana Grota-Roweckiego - al. Armii Krajowej - rondo Ofiar Zbrodni Katyńskiej - al. Prymasa Tysiąclecia - rondo Zesłańców Syberyjskich - ul. Bitwy Warszawskiej 1920 r. to jeden ciąg ulic zwany przez niektórych Trasą AK lub Trasą Toruńską. Jeszcze weselej jest na Siekierkach, gdzie świeżo nadane nazwy brzmią: aleja Polski Walczącej, • aleja Godziny „W”, • ul. Pułku AK „Broda”, • Grupy AK „Kampinos”, • Wojskowej Służby Kobiet, • Grupy AK „Północ”, • Batalionu AK „Olza”, • Pułku AK „Waligóra”, • Batalionu AK „Ryś”, • Batalionu AK „Karpaty”, • Batalionu AK „Bałtyk”, • Dywizjonu AK „Jeleń”. Żeby było weselej, na tychże Siekierkach znajduje się ul. Grupy AK "Kampinos", podczas kiedy na Bielanach biegnie sobie ulica... Zgrupowania AK "Kampionos"! To dawna Pstrowskiego. Na szczęście stołeczni radni w porę pohamowali swoje chore koncepcje i most Północny nie będzie się nazywał most Stołpecko - Nalibockiego Zgrupowania Armii Krajowej. Przewodnicząca komisji nazewnictwa stwierdziła jednak, że ta nazwa jest zbyt długa. Brawo za spostrzegawczość! Tymczasem dojazd do mostu Północnego, równoległy do dawnej Pstrowskiego (czyli Zgrupowania AK "Kampinos") będzie się nazywać aleją Rolanda Regana. Specjalnie przekręciłem nazwisko amerykańskiego prezydenta, by uświadomić Czytelnikom, jak trudne dla niektórych będzie zanotowanie tej nazwy (dziwne? Wcale nie! Parę lat temu pisałem o przystanku autobusowym na Targówku, gdzie znajduje się przystanek STACJA BĘZYNOWA). Jednak kiedy dowiedziałem się, że budowana niedaleko Dakanna i mnie trasa ekspresowa S8 będzie nosić nazwę al. Obrońców Grodna 1939 roku, po prostu mnie pogięło. Znów martyrologia, znów trupy, znów polegli, znów śmierć, znów krew i znów nikt nie zapamięta tej jebanej nazwy! A jest tylu zacnych patronów, którym trzebaby dać ulicę. Marszałek Józef Piłsudski (od 1948 r. - al. Armii Ludowej), Franciszek Lubecki - minister skarbu Królestwa Kongresowego, Ignacy Mościcki - ostatni przedwojenny prezydent RP, Edward Śmigły - marszałek Polski, Kacper Niesiecki - autor Herbarza... Oni wszyscy przed wojną mieli ulicę. A dlaczego nie Stołeczna (do 1993 roku tak nazywała się obecna Popiełuszki), Żoliborska, albo Łaszczyńskiego (prowadzi przez wieś Blizne Łaszczyńskiego), Tetmajera (poeta taki był) czy Bemowska? Wybory na siłę? 12.06.10 Jakaś dziwna moda zapanowała w polskich realiach (nic nowego). Otóż słyszę co i raz głosy podobne do tych sprzed paru lat – „w wyborach głosuje przeciwko” lub też „wybieram mniejsze zło”. Pastorałka w mej ręce się łamię gdy słyszę takie oświadczenia w ustach parobków którzy podobno wywalczyli naszą wolność. To po to się jebaliście w Solidarności żeby teraz umniejszać swoje prawa wyborcze i ogólną wolność do wyboru i poglądów? Wyjaśnimy sobie coś. Jeżeli formacja i zwolennicy Kaczyńskiego jest na tyle zmobilizowana, pewna i zdecydowana by iść na wybory i oddać głos na kandydata w którego wierzy, to śmiem twierdzić że tan katolicki plebs jest lepszy od wszystkich innych. Skoro mniejszość i ciemnogród taką siłę by wygrać wybory, widać należy im się to. Jeżeli Jarek wygra (bo przebrała się miarka!) to będzie to tylko znak że duża część narodu po prostu go chce lub przynajmniej jest na tyle zmobilizowana by iść głosować. Jak można kurwa wmawiać sobie że „nie głosuję na swojego kandydata bo przegra”. To absurd, zaprzeczenie całej idei wyborów. Ci kandydaci przecież sami wiedzą że nie mają realnych szans na wygraną ale kandydują dla swoich wyborców. Ja nie zagłosuję na Komorowskiego, bo pierdoli mnie walka z Kaczyńskim już. Jeżeli ten kraj chce faszystę na tym stanowisku to go dostanie, może potrzeba jeszcze 5 kolejnych lat żeby naród zrozumiał że źle wybiera. Decyzja o nie pójściu na wybory jest wciąż decyzją błędną. Ale nie mówię tu o sraniu pod siebie „nie oddajesz głosu to głosujesz na Kaczyńskiego”. Nie oddanie głosu to po prostu nie korzystanie z tego co nam się (ZA DARMO!!!!) należy. Mamy prawo głosu, to z niego skorzystajmy. A jeżeli faktycznie nie mamy na kogo głosować, to wtedy dopiero zostańmy w domach. Wszyscy Ci którzy głosują na „mniejsze zło” winni zakładać na głowy czapki w kształcie penisów, tak myślę. Łatwiej było by wyróżnić z tłumu te osoby które tak naprawdę albo nie mają swojego kandydata, albo się tym wszystkim nie interesują albo po prostu panicznie boją się Jarka (co jest chyba najgorsze). Czego tu się bać? Wygrał to wygrał i chuj, może znowu nielot spadnie albo kot przegryzie mu aortę. Skoro gówno was to obchodzi i nie idziecie głosować, to gówno Was obchodzi kto wygra. A jeśli obchodzi, to idź głosować. Ale potem i tak sklej ryj jeśli nie wygrał Twój kandydat. Bardzo śmieszy i bawi me zacne bebechy akcja z krzyżykiem na wyborach, czyli możliwość głosowania gdziekolwiek się jest. Cóż to za uproszczenie i wygoda! Tylko czemu do tłustej suki, nie można było powodzianom umożliwić głosowania, bo wielu z nich straciło tą możliwość w momencie straty dowodu osobistego? Tyle czasu kurwa było, można było kartki zrobić specjalne, potwierdzać tożsamość w jakikolwiek inny sposób (choćby odciskiem palca). Cokolwiek. No ale chuj, nie masz dowodu bo Państwo nie zrobił dobrego wału – nie masz prawa głosu, gnij dalej. Większość z czytających jest niepełnoletnia, więc jeszcze nie może porządnie obciągnąć wyborczego kutaska. Może to i dobrze, bo jak słyszę na ulicy o poglądach dzisiejszych 15latków to moje trzy włosy na klacie aż się jeżą. A, i co do wszystkich którzy dla zabawy i jaj przekonują by głosować na Korwina Mikke – proszę bardzo. Tylko błagam, podajcie jakiś argument, bo ssanie że „nie masz na kogo głosować” lub „bo będzie fajnie” uwypukla tylko wasze cofnięcie. Dla jaj to można żartować sobie z Zimnego Lecha. Ave wybory nie-na-siłę. AC DC
27.05.10 Tak, byłem. Koncert jak koncert, fajne szoł, wiadomo, grupa legendarna i w ogóle wypas. Fanem nie byłem i nie jestem oraz nie stałem się na miejscu jak niektórzy kupując koszulkę za 100zł (serio.). Nie będę więc tu siorbał pysiora i pierdolił ja to słucham AC/DC od dawien dawna i wychowałem się na ich muzie, bo to gówno prawda. I choć znam ich od paru lat, to faktycznie moje zainteresowanie nimi wróciło dopiero po Iron Man 2. Tak, przyznaje się. I chuj. A Rodzina Soprano też mi się nie podoba. I jakoś nie klękam. Ale nie o tym mowa będzie w tej notce, tylko o organizatorze, którym jest Live Nation. Organizator znany (głównie z bycia monopolistą). Nie wiem czyja wina leżała w organizacji koncertu – firmy czy Polaczków. Tak czy siak, organizator ma obowiązek nadzorować to co się dzieje podczas jego imprezy. A działo się tak: Na bramkach burdel, syf i zator. Lekko rozumiejący panowie sprawdzali biletu i przeszukiwali plecaki czy nie wnoszę alkoholu na teren koncertu. Złudna ta obawa stanem mej wątroby, bowiem zaraz witały nas wesołe parasole Carlsberga. Przed koncertem rozstawiony karnawał – kiełbaski, balony, bary, co tylko chcecie. Wszystko fajnie i porządnie, ceny tak przekurwione że portfel sam piszczał w kieszeni. Cena butelki wody 0,5l kosztowała PIĘC ZŁOTYCH. Taki cen nie ma nawet na stacjach benzynowych. Na całym świecie (w krajach w których nie ma dachu z słomy i samochody pułapki nie zabijają cywili) woda rozdawana jest za darmo w ilościach hurtowych. Tu skończyła się po godzinie. Nie było można kupić wody na całym terenie koncertu. Pół polski pod wodą, a w Warszawie brakuje! Ha, taki żart. Nie do śmiechu mi było jednak. Nie było też łatwo się przemieszczać. Nie, nie z powodu tłumów lecz z powodu ludzi który spali i koczowali na ziemi, zawinięci w kurtki. Czy wspomniałem że na koncert wpuszczano od godziny 15:00 a sama grupa zaczęła grać o po 21:00? Nie muszę chyba mówić w jakim stanie było 20% widzów (a na 60tys. luda to ilość całkiem spora). Czerwone pyski wbite były w ziemię niekiedy przez cały czas trwania koncertu. Ktoś zapłacił 120zł żeby się spić i usnąć na parę godzin przez koncertem i tak już pozostać. Nie no kurwa, naprawdę, coś było nie tak. W dziale piwnym (takie śmieszne ogródki Carlsberga), moje przerażenie zmieszane z trwogą sięgnęło zenitu. Nigdy, wierzcie mi, nigdy kurwa w swoim całym tłustym życiu nie widziałem tylu śmieci, chyba że na wysypisku. Brodziło się w kubkach i kartonach po piccy. Nie używam tu tego słowa na wyrost, bowiem KAŻDY JEBANY KROK wyzwalał w powietrze przynajmniej trzy puste kubki po piwie. Tego było taka kurwa ilość, że nie jestem nawet w stanie podać przybliżonej ilość plastiku które wyściełał trawę lotniska. Kosze na śmieci były, gratuluję. Szkoda kurwa że nikt ich nie opróżniał kiedy się zapełniły, tak więc stały tu i ówdzie takie wesolutkie, śmieciowe bałwanki, reklamujące sobą Tele Pizze i Coca Colę.
Alkoholu wnosić nie można było, jednakże na ziemi walały się setki butelek po wódce i alkohol marek mi nawet nie znanych. Ja rozumiem napić się piwka, ale żeby żłopać litr wódy kurwa, to trzeba mieć czerep nie od parady. Co do subkultury metali, bowiem stanowiła ona 90% ludności obecnej na koncercie – straciłem do nich szacunek. Ostatecznie. Kurwa, ludzie - BYDŁO! Dzicz. Jebany motłoch że brak słów. Kobiety ubrane gorzej draq queen, chłopaczki z ryjami nadającymi się już tylko pod skalpele chirurga estetycznego. Ja znam noszenie glanów, skór i farbowanych włosów, nie bójcie się, mam to za sobą. Ale takiego syfiarstwa i bycia cyrkowym odszczepieńcem nie zdzierżę. Ogólnie koncert był fajny. Gdyby nie syf i bród, który osiągnął pod koniec stan którego nie mogłem okiełznać wyobraźnia, to powiedziałbym że koncert był nawet bardzo fajny. Super widowisko, tylko szkoda że grali w Polsce. A, sprzątać było komu, przynajmniej odrobinę. Służby porządkowe w postaci bezdomnych pracowały dzielnie. I to za darmo.
Nie pierdomy więc że widowiska w Polsce są już na Europejskim poziomie, jak to usłaszałem w radiu. To że była u nas Madonna i teraz AC/DC nie czyni z nas kurwa nagle doświadczonych organizatorów duzych widowisk. Bo to czego byłem świadkiem, nie można nazwać w żadnej mierze jakimkolwiek standardem. Ave AC/DC Potop 26.05.10
To tylko daty do 1980. Tylko, bowiem datowanie sięga 1118 roku i dalej. Wszystko na terenie polski. To ja się pytam, na koniki morskie kurwa, niczego się nie nauczyliśmy? Jestem w stanie rozumieć że w latach 80tych technologicznie może było ciężko (ale bez przesady, pompy i worki z piaskiem były). Jednak co mnie bawi najbardziej, to ponawiające się powodzenie na terenach zalewowych. Jak sama nazwa wskazuje, ten teren łatwo ulega zalewom. Gdy słyszę że Pan Ryszard wybudował interes swojego życia za pół miliona złotych na terenie zalewowym i teraz go stracił, ma dłoń sama wędruje do pyska by go uderzyć. Co roku, jeżeli nie powódź, to podtapia lokalne tereny. Ani lokalni urzędnicy, ani wójtowie czy burmistrzowie, nie posiadają chyba mózgów zdolnych zapamiętywać wydarzenia dłuższe niż miesiąc. Jak złote rybki kurwa. Rok w rok kogoś zalewa. Rok w rok jest ta sama tragedia w TYCH SAMYCH MIEJSCACH Z TEGO SAMEGO POWODU. Gdzie do chuja jest budowanie tam, regulowanie linii brzegowej rzek. Czemu pieniądze są kiedy jest tragedia i trzeba ratować ludzi, ale nie ma ich żeby zapobiegać? Czemu za każdym razem pompy musi pożyczać Rosja i inni sąsiedzi? Czemu wciąż nie są zakupione nasze? Ja pierdole no, gdybym żył na takiej wsi gdzie kurwa rzeka zapierdala mi do trzeciego piętra, to chyba sam bym zwołał inicjatywę sąsiedzka żeby kopać rowy w lato i przez jesień. I widzę tych biedaków zapierdalających wiosełkami na pontonach; płacz matek i ojców; dzieci wchodzące po drabinach na drugie piętro mieszkania przez okno. A politycy radośnie ogłaszają "Unia da pieniądze! Wszystkim pomożemy, pieniądze są w drodze!". Chuj mi po tym jak mój dom znajduje się 10 metrów pod poziomem morza, i to dosłownie kurwa. Powódź to taki papież matki natury, media srają ogniem żeby tylko przekazać jak to chujowa ma ta część polski która tak naprawdę nikogo nie obchodzi. Specjalny reportaż pt. POLSKA POD WODĄ zdaje się być bardziej ironią niż sprawozdaniem. I ci odważni kurwa dziennikarze, bo weszli po kolana do wody i dumnie stoją w wodzie, solidaryzują się. W busie czekają już suche spodnie, nie bójcie się. Ale na 5 minut wejdę, powiem że chujowo i zapytam babcie "czy woda przyszła nagle czy szybko". Papierowi bohaterowie i dziennikarskie pozerstwo. I co, znowu będzie że ten Dakann to nie ma współczucia dla innych, że przecież ludzie potracili majątki i co bym ja zrobił gdyby mnie zalało. Nie wiem. Nie wiem co bym zrobił. Kurwa, bym zbudował łódź z łóżka i popłynął do Szwecji. Ave potopy! Aj bi bak! 26.05.10 No i blogasek na swoim miejscu. Jak mówiłem na forum, to ostatni rok (najprawdopodobniej) kiedy wykupuję tą domenę. Niestetyż nie przynosi mi ona żadnych zysków, a jedynie obsysa mnie z hajsu, tak więc nie wiem czy będę kontynuował jej żywot. Los bloga jest dla mnie samego nie jasny, bowiem nie wiem czy i jak będę miał możliwość prowadzenia bloga 18 tys. kilometrów stąd. Nie wiem nawet czy będę miał kompa, co już napawa mnie lękiem. Być może blog przejdzie transformację na polsko/angielski, być może będzie w całości po angielsku, a być może w ogóle go nie będzie. Tak więc moi drodzy, ostatni roczek dakann.pl Have fun! A, no i jeszcze miałem urodziny 2 dni temu, dziwki. Mam już całe 23 chujowe lata, więc z szacunkiem, bo jestem już tak stary, tak doświadczony i nauczony życiem, że ja pierdole i w ogóle pokłony. Avatar 18.05.10 Trzy Oskary, dwa Złote Globy. Budżet ponad ćwierć miliarda; dochód to już ponad 2 727 946 415 dolarów amerykańskich. Najbardziej kasowy film w historii kina. Szkoda tylko że taki chujowy. Przykro mi, może kogoś rozczarowałem będąc przeciwny tej produkcji, w końcu wszyscy robili w gacie na sam dźwięk słowa AVATAR. Obejrzałem go dopiero nie dawno. Nie w kinie, ani nawet bez okularów 3D, nie mogę więc w pełni ocenić efektów które rzekomo miały mi wepchnąć cyfrowego penisa w usta i 'przenieść mnie na Pandorę'. Obejrzałem na telewizorze, w wersji 720p więc i tak nieźle. I co ja mam myśleć kurwa? Fluorescyjny świat z latającymi górami, 4 metrowymi niebieskimi kotami, które pierdolą się warkoczami; super zajebiści marines którzy jak zawsze są źli i dostają w dupę mimo technologii wyprzedzającej Navi o stulecia. Do tego kretyńska fabuła, jak zawsze podyktowana kapitalistyczną żądzą pieniądza. Mieszanka historii Wietnamu z Irakiem. Brakuje kurwa powiewającej flagi i hymnu USA w języku Navi. Jeżeli w umyśle Camerona idealny świat polega na wsadzaniu swojego odpowiednika penisa w penisa konia i tworzenie z nim więzi, to ja chyba podziękuję. Wolę dodać znajomych na Facebooku, niż łączyć się głową z święcącym drzewem. Czemu wszystkie wykreowane światy są tak chujowo podobne do naszego? Zwierzęta praktycznie te same, tylko dodali parę kończyn i zmienili ogólny wygląd. W archiwum X kosmici mieli większy klimat niż tutaj. Film ma podobno eko przesłanie. Jak mam kurwa przełożyć to eko przesłanie na świat realny, skoro moja planeta nie jest 'myślącym organizmem', nie mam jakiegoś zajebistego bożka z którym mogę połączyć się swoim włochatym penisem, moi pobratymcy to tłuści idioci, a ja sam żyję w betonowym królestwie biedy? Łatwo jest doszukiwać się idei i szlachetnych przesłań kiedy świat i życie jest takie proste. Ile ja już takich kurwa filmów widziałem, Chryste! Przemowa głównego bohatera do wszystkich klanów Navi była oblana takim patosem, że miałem ochotę lizać ekran. Ten film nie jest w NICZYM ORYGINALNY. W niczym. Efekty tak, są zajebiste, super, extra i w ogóle innowacyjnej jak chuj, ale co z tego? Cameron miał na nie ćwierć miliona dolców, kurwa, ciężko było zjebać efekty mając takie fundusze. Ani reżysersko nie powala, ani scenariuszowo. Gry aktorskiej ocenić nie potrafię, bowiem nie przywykłem do oceniania umiejętności scenicznych niebieskich kotów. Na osławioną scenę sexu czekałem z zapartym tchem i z przygotowaną ręką w spodniach. W końcu te ich warkoczyki są przedłużenim ich.. nie wiem czego, ale czegoś są. No i doczekałem się, sexi romantyczny klimat pod neonowym drzewkiem, wymiana słówek na poziomie gimnazjum, całuski, atmosfera się zagęszcza (dlatego ludzie nie mogli oddychać! taki żart.), robi się gorąco, kładą się na sobie, warkoczyki w gotowości.. i kamerka spierdala nam w kąt. Jeah.
Film nudzi kurwa jak flaki z olejem. Dialog, akcja, dialog, akcja. Nie wiedziałem o fabule filmu absolutnie nic, jednakże po 20 minutach wiedziałem już kto zginie, kto z kim będzie, kto będzie zły ale potem będzie dobry i jak cała ta historyjka się zakończy. Albo jestem taki zajebisty, albo ten film był przewidywalny do bólu, wybierajcie. I do kurwy nędzy, niech mi ktoś wyjaśni czemu jak najpierw strzelali do statków z łuków, to szyby były ledwie zarysowane, ale godzinę później strzały przeszywały kokpit na wylot? I czy nie można było kurwa po prostu wyszkolić dyplomatów w języku Navi i wysłać ich w maskach tlenowych, tylko produkować ultra drogie i niebezpieczne w użytkowaniu ciała/klony? Na chuj to wszystko? I czemu awatary mają po pięć palców, a Navi mają cztery, skoro i tak uczysz się operowania całym ciałem, łącznie z ogonem? A na deser: Ave włochate penisy. I am Legend 06.05.10 Myśleliście że to koniec? Że było fajnie ale się skończyło? Ja nie odpuszczam tak łatwo, oj nie. Barany są uparte. Tak więc daję Wam Ją. Królowa Mody. Maestro Stylu. Bogini Sexu. Kicia.
Nasza droga koleżanka myślała (naiwnie!) że ukryje się przed mym badawczym spojrzeniem. Nic bardziej mylnego. Skasowanie konta na Fotce.pl nie mogło mnie zatrzymać, bowiem znałem konto jej siostry. A tam.. nowe konto Kici. Ojej! Zapraszam na forum :> Ave Kicia. Zawsze. PP = Prawdziwi Polacy, Polski Patriotyzm czy Pojebało Polaczków? 05.05.10 Dziś ciężko określić kto jest patriotą. Najłatwiej jest nazwać nim samego siebie. Ale czy sąsiad nim jest, ten lewacki skurwysyn które kradnie mi doniczki po kaktusach? Czy może pani w sklepie przez którą przemawia nacjonalistyczny odchył i antyżydowskie poglądy, kiedy podaje nam kurczaka? Politycy wymieniają ślinę dzień i noc, w telewizji i w radiu, by tylko udowodnić swoją rację. Prawicowe pachołki stoją niczym mur ciemnoty i ksenofobii, głosząc hasła typu Bóg Honor i Ojczyzna. W tym prostym stwierdzeniu odmawia się ludziom patriotyzmu tylko z powodu wyznania, ale czy to ważne? W końcu z tego wynika kolejny pojebany pogląd – nie jesteś katolem = nie jesteś polakiem! Chuj z dowodem i aktem urodzenia; chuj że mówisz po polsku, chodzić na wybory i płacisz podatki. Nie masz na szyi krzyżyka? Jesteś albo żydem, albo komunistą, mało tego, jesteś zdrajcą! Nie wiem jeszcze jak to się kurwa przekłada, ale media usilnie wdrażają ten pogląd w głowy plebsu. Patriotyzm to dziś hasełko które rzucamy i spierdalamy, bowiem za nami wybucha potężny ładunek medialnego szumu i srania się o wartość która tak naprawdę jest nienamacalna. Nie ma dziś wojny, tak więc nie ma jak przefiltrować kto z tych odważnych mordek faktycznie oddałby życie za kraj. W tych cudownych okolicznościach, każdy tępy kretyn może założyć na ramiona flagę, wybiec przed pałac prezydencki, złożyć znicz za Swojego Prezydenta po czym oddać się modlitwie, pozując do zdjęć jako Prawdziwy Polak. To jak dziś patriotyzm jest odbierany przez młodzież, faktycznie mnie przeraża. Nie mówię tu nawet o łysych tępych mordach z bojówek nacjonalistycznych, to Ci jak byli tak będą. Mówię o studentach, osobach z liceum które z pianą na ustach, drą mordy 'lewacka młodzież', 'spierdalaj z kraju', 'żydzi zabili prezydenta'. To jest autentycznie straszne. Dzieci Internetu, młodzi ludzie którzy wychowują się w dobroci XXI wieku; potomkowie ludzi którzy wywalczyli wolność kraju, rzucają hasłami o które posądziłbym 90 letniego faszystę zwierzającego się gołębiom w parku i biorącego udział w maratonach Radia Maryja. Kościół, mój ukochany głos w mediach, robi wszystko by hasła 'naród' i 'państwo' były nierozerwalnie związany z słowem 'patriota'. Słyszałem ostatnio zdanie o treści 'każdy prawdziwy polak modlił się za prezydenta'. Ta dammm kurwa, i już chuj, czary mary nie jesteś polakiem bo się nie modliłeś! Nie przyszło by mi to nawet do głowy, a tu proszę! Wystarczyło się pomodlić i już miałbym obywatelstwo z certyfikatem jakości Prawdziwego Polaka. Nie będę prawił i przedstawiał istoty patriotyzmu, bo nie jestem jajogłowym z UJ żeby ssać pałeczkę o takich hasełkach. Ale mam od tego wikipedię: Patriotyzm (łac. patrio = ojczyzna, gr. patriates) – postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęć ponoszenia za nią ofiar. To wypełnianie obowiązków konstytucyjnych i obywatelskich. Charakteryzuje się też przedkładaniem celów ważnych dla ojczyzny nad osobiste, a często także gotowością do poświęcenia własnego zdrowia lub życia. Patriotyzm to również umiłowanie i pielęgnowanie narodowej tradycji, kultury czy języka. A więc po kolei moje patriotyczne dziwki: 1) Postawa szacunku – gdzie kurwa, jak? Wyzywanie od żydów i zdrajców własnych obywateli? Oskarżanie bliźniego że nie kocha kraju na podstawie poglądów politycznych? Jasne. 2) Umiłowanie – chyba kurwa szalika na meczu Polska – Niemcy. Wystawienie flagi za balkonem nie załatwia sprawy. 3) Oddanie ojczyźnie – zapierdalaj do Iraku walczyć z naszymi w takim razie. Albo płać za kablówkę. Otwieranie puszki piwa przy orędziu prezydenta to jak na razie szczyt możliwości większości patriotów. 4) Chęć ponoszenia ofiar – tak dziś nazywane jest bycie pobitym przez policję. 5) Przekładnie celów kraju nad osobiste – chciałbym to zobaczyć. Chciałbym ujrzeć jak ludzie idą głosować, zamiast siedzieć w domu. 6) Pielęgnowanie tradycji, kultury i języka – połowa z tych zasranych pał nie wie czemu święci jajka, co się stało 25 grudnia i kiedy wypada dzień Matki Boskiej. Nie wiedzą nic o polskiej kulturze, z matury na polskim mają 40%. A język? Co drugie słowo 'kurwa' albo 'żyd', nie poprawna odmiana, błędy językowe i gramatyczne; 'wziąść', 'włonczać'. Dajcie spokój. No więc kto jest w końcu kurwa patriotą? Każdy czy nikt? A co z ludźmi którzy nie chcą nimi być? Przecież istnieje taki wybór. Można nie kochać swoje kraju, nie działając na jego szkodę. Można nie wierzyć w boga, a kultywować tradycję. Można mieć poglądy polityczne, ale nie głosować, bo zwyczajnie nie ma się na kogo. Można mieć po prostu w dupie ten kraj, ale tu żyć, bo tak się złożyło że przyszło nam tu żyć. Wszystko można. Jednakże koniec końców, i tak będziecie komunistycznymi śmieciami którzy nie kochali Kaczyńskiego. Przykro mi, taki kraj D: Ave Patrioci! O ile tu tacy są. Nowe dzieci 28.04.10 Jestem młodym głupcem, nie ukrywajmy. 23 lata to tyle co nic, mój żywot to pierdnięcie starca o historii i doświadczeniu większym niż cały Ja. A jednak nastały czasy gdy w tym wieku przychodzi mi mówić "za moich czasów..". Jakbym się nie znał, sam bym sobie wsadził kutacha w ryj. Gdy patrzę na dzisiejszą młodzież, widzę coś nowego, coś innego. Co drugi chłopak ma długie włosy, co już jest pewnym znakiem. Wierzę (naiwnie zapewne) że nie jest to spowodowane taką twórczością jak High School Musical. W przeciwnym razie moje życie traci sens, bowiem jeżeli tak ma wyglądać przyszłość tego kraju to równie dobrze już dziś możemy się zajebać. Pewnie że moje pokolenie nie lepsze; niedojebane wieczne dzieci; aktywne spasione leniwe suki bo niby coś robią a narzekają pracując na pół etatu. No ale jak patrzę przez okno (a tak się przezabawnie kurwa składa że mieszkam naprzeciwko gimnazjum) i widzę, około godziny 13:30, gdyż o tej godzinie jest mi dane wstawać codziennie, te twarze, ten styl, ten krok.. Gdzie mnie wjebało na parę lat? Kiedy to się kurwa stało? Przejrzyjcie profile na gronie i facebooku 15latków. Kurwa, uśmiechnięte zadbane mordy w markowych ciuchach, nażelowane kudłate łby w wielkich awiatorach (bo nie modnie już mówić "pilotkach", tym bardziej wieśniacko "okularach"; za powiedzenie "okulary przeciwsłoneczne" grozi wieczne wykluczenie z bycia FAJNYM). Dzieci $. I teraz doszukajmy się nowego ideału mężczyzny i kobiety. Zacznijmy od samców. Twarz typu "tańczę, gram na gitarze, mam oryginale hobby, lizałem się z kolegą (ale tylko raz!), mam pryszcza na dupie i się bardzo tego wstydzę". Styl to oczywiście kalka Zaca Efrona; dziewiczy look z iskierkami w oczętach (konicznie dużych i o wyrazistym kolorze). Nie ważne czy umięśniony i wysportowany, ważne żeby umiał jeździć na desce lub robił akrobacje na BMXie. Spacer konicznie za rączkę. Żadnych tanich win i picia na ławce! Kurwa, nawet w ogródku piwnym. Tylko stylowe i modne domówki z fancy drinkami i chipsami paprykowanymi. Do tego picca (ale tylko wegetariańska, bo wszyscy kochają zwierzątka i są na diecie!). Na koniec dzisiejszy facet powinien mieć plany na przyszłość, ale być jednocześnie bardzo spontanicznym idiotą gotowym rzucić wszystko w chuja i iść za głosem serca, cokolwiek miałoby to kurwa znaczyć. A panie? Ah te panie, panie panie... te osławione przez Hitlera kokardy, dżinsy rurki. Szpilki? Obcas? A Fe, wypierdalać! Przecież jestem DZIEWCZYNĄ! Młodą, wesołą i niezależną! Lekko zwariowaną i niewinną (lodzik koledze po 0.5 wyborowej się nie liczy). Ale co najważniejsze, młode dupy są Artystkami. Wielki aparat to podstawa, obiektyw dłuższy niż ręka żeby robić porządne makro swoim najkom. Konicznie nad Wisłą, bo tam jest KLIMAT. Makijaż? Oczywiście, nie ważne jaki, wieczorowy na co dzień, ślubny na wieczór w klubie, naturalny na noc. Włosy na boczek, nastroszone, tapir trwalszy od spiżu. Kolor oczywiście ORYGIANLNY, NO BO KURWA! Tak więc rudy lub czerwony, pasemka jak u zebry z pneumokokami, czasem czarny albo platyna (koniecznie z czarnymi oczami, bo jesteśmy tajemnicze jak enigma dla pięciolatka). Nie lubią piwa, ale wódę żłopią niczym spasione krowy, którymi nie rzadko są. Mimo tego wszystkiego, widzę że jest lepiej. Jest hajs, inne wartości. Kobiety nie traktuje się już jak szmaty zdolnej jedynie rodzić dzieci, przyjmować męskie członki i zmywać talerze. Mężczyzna nie musi spędzać większości życia na siłowni żeby udowodnić światu że natura obdarzyła go dwoma jądrami. Pytanie brzmi gdzie to wszystko zmierza i kogo tak naprawdę to kurwa obchodzi, bo mnie już przestaje. Starzeje się. Ave nowe dzieci! Up w gościnnych Forum! 27.04.10 Serdecznie zapraszam na nowo otwarte forum mojego zajebistego blogaska! http://www.dakann.fora.pl/ Forum jest w powijakch jak widać. Nie ogarniam jeszcze wszystkich funkcji co i jak, więc będę je apgrejdował na bieżąco. Na razie trzy działy, jak coś wymyślicie, dodam więcej. Dział Zjeblandia dostępny będzie tylko dla wybranych przemnie użytkowników, w większości stałych bywalców KG takich jak gróby gnój, katarzyna, zilla, GumiŻelek, blablabla, pedo i paru innych popierdoleńców. Takie kółko wzajemnej, zjebanej adoracji. Zapraszam. Już po! 21.04.10 Przetrwaliśmy. Kryzys za nami. Koniec żałoby, można już pić i żartować. Bo wcześniej to nie wypadało, oj nie, w końcu żałoba. Ale teraz już tak, pewnie, przecież to już 4 dni od końca czarnego tygodnia. Uff. Media jak głodzone psy, tylko czekały żeby podjąć temat. Już w poniedziałek nieśmiałe głosy podsycały temat w radiu, jednak nikt otwarcie nie odważył się na mocniejsze słowa. Dziś już jednak pyszczki komentatorów na pełnej kurwie rozprawiały nad tym co powinno się zrobić, czego nie powinno było się robić, co jest zrobione a co nie i co nam to wszystko da. Świetnie. Przez tydzień stawiamy pomnik prezydentowi, na piedestał na własnych rękach wznosimy. Ozłacamy, ołtarzyki budujemy. Teraz je powolutku rozbieramy na złom. Było modnie być za prezydentem przez ten tydzień, oj było. Ładnie było powspominać jakim był dobrym i ciepłym człowiekiem, ile dobrego w sumie zrobił i że warto wybaczyć mu (bardzo nieliczne zresztą!) potknięcia. Ale czas wrócić do rzeczywistości. Już wczoraj usłyszałem kawał: „Co jemy na stypę? Kaczkę po Smoleńsku, a do picia zimny Lech i Krwawa Mary.” Mnie tam śmieszy. Was już pewnie też, no bo w końcu już po żałobie. Nie komentowałem już wyboru miejsca pochówku, bo prawdę mówiąc, już nie miałem siły. To była wisienka na torcie żenady i obłudy tego społeczeństwa. Choć może jednak nie? Może zasłużył sobie na to miejsce? Może ta 'bohaterska śmierć', jak nazywa się dziś zwykłą śmierć w samolocie, sprawiła iż ten znienawidzony prezydent urósł do rangi królów polskich? W końcu Największy Ssacz Polskiego Kościoła Katolickiego czyt. Dziwisz robił lody na wizji, by tylko przekonać społeczeństwo do słuszności ten decyzji. Może coś w tym jest? Kiedy jednak wyobrażam sobie komnatę Zygmuntowską, te wszystkie sarkofagi; miejsce spoczynku Piłsudskiego który zjadłby endeka Kaczyńskiego na śniadanie, to zastanawiam się który mózg polski podjął tą pamiętną decyzję? Bo oczywiście kurwa nie ma winnych na ten dzień. Podobno ‘telefony od społeczeństwa’ przekonały pałac prezydencki. Już widzę jak masa ludzi, CAŁA KURWA POLSKA, chwyta za słuchawki, wykręca numer do pałacu prezydenckiego (gdyż ma go zawsze pod ręką) i wszyscy zgodnie mówią "PROSZĘ POCHOWAĆ GO NA WAWELU!." A pałac kiwa pokornie głową i wykonuje prośbę społeczeństwa. Nie wierzcie w wszelakie pierdolenie o pojednaniu się, o zażegnaniu konfliktów politycznych i wspólnych celach. Najlepsze dopiero przed nami. W wyborach prezydenckich oraz samorządowych karta pt. Nasz Martwy Prezydent będzie zgrana do granic. Posłowie będą ścigać się przed kamerę TVNu by tylko zaskomlić coś o swoim przyjacielu prezydencie; kandydaci zaraz będą wiernymi uczniami i kontynuatorami myśli Kaczyńskiego. Dzieci Prezydenta. Gdy czytam niektóre komenty w KG, zastanawiam się kto siedzi po drugiej stronie monitora. Dzieci? Duże dzieci? Ludzie którzy uważają że jeżeli mają swoje poglądy to ich życie jest już łatwe i określone? A może patrioci? Wielcy Polacy, biało-czerwoni przodownicy. Kimkolwiek są, zabraniają mi być tym kim chce. Nie mogę być chujem. Nie mogę być chamem ani wrednym złamasem. Czemu? Łamię prawo? Czy ja zabraniam ludziom być naiwnymi? Czy każe im zmienić wiarę bo sam jestem ateistą? A może po prostu lubicie być rycerzykami? Palladynami z dobrym, patriotycznym sercem. Pała rośnie na samą myśl zwalczania takiego ‘lewackiego anty polskiego chuja’ jak Ja. Wypełniacie obowiązek, niszczycie wroga kraju. Bo innego sensu to ja już kurwa nie widzę. A ja wam zrobię psikusa i będę dalej chujem. Będę sobie robił graficzni prześmiewające wasze poglądy, szydził będę z waszych ideałów i wzorów. Dojebie się do każdej delikatnej sprawy, wyśmieję poglądy i pochodzenia. A co, wolno mi. Taki kraj. Taki blog. Ave kutaski :> Dobroć serca jest w każdym z nas! 16.04.10 I co, naczelni opluwacze? Łyso Wam teraz? Zobaczcie tylko jak służę własnym łóżkiem ażeby przyjąć żałobników za naszego ukochanego prezydenta! Kto z Was miałby na tyle otwarte serca, na tyle miłosierdzia i pojednania z innymi by uczynić ten gest dla obcej osoby? Tak się pomoga w stolicy! Nie ważne dla mnie są podziały polityczne! Nie ważne skąd ktoś przyjechał do mojego miasta i co uważa na temat prezydenta! Jestem patriotą i dzielę się z bliźnim! Ave polska prasa! Ave prawda! Face it 11.04.10 Drodzy Państwo, czas się rozliczyć z tematem, na spokojnie, emocje opadły, kutasy powiędły. Zawirowania emocjonalne jakich byłem świadkiem na wszystkich serwisach społecznościowych, komentarze na GG i YT, dały mi do myślenia. Mniej więcej 30% z was, uważa że mam rację pisząc to co piszę i robiąc to co robię. Pozostali wieszają na mnie psy, grożąc mi pobiciem, poprzez chęć bym był uczestnikiem owego lotu, skończywszy na chęci odebrania mi obywatelstwa. Wszystko to piękne i urocze, jednak niczym nie podyktowane. Tak więc przedstawię swoje wszystkie za, przeciw i dlaczego. Po pierwsze, taka jest konwencja mojego bloga. Od jakiegoś półrocza nie ukrywam że blog jest pisany pod publikę, jest na siłę kontrowersyjny i niekiedy wyssany z palca. To jednak nie odstrasza potencjalnych fanatyków patriotyzmu, katolicyzmu i innego gówna zaprzątającego ich chore umysły, by mnie ukrzyżować i spalić szczątki na stosie. Tak więc po drugie – i tutaj nastąpi główne wyjaśnienie sprawy – moje podejście do tego tematu jest (wbrew pozorom!) uzasadnione. Moje graficzki i tekściki są podyktowane zwykłą złością, poczuciem straszliwej niesprawiedliwości jaka mnie dotyka ze strony całego tego społeczeństwa. Jak można, DO KURWY NĘDZY, opluwać jednego człowieka od początku jego prezydentury, jak można życzyć mu śmierci, nazywać idiotą, debilem, pajacem, kaczką dziwaczką, robić z nim chore fotomontaże, naśmiewać się, opowiadać kawały i ogólnie srać na osobę której nie znamy? Robiły to cały JEBANY KRAJ, łącznie z waszym kochanym TVN24. Robiłem to i Ja, z ręku kurwa na sercu a z drugą na dupie, robiłem to i jestem winny. I właśnie dlatego, moi pierdoleni rodacy, mam prawo pisać to co piszę. Obłuda jaka zalała (po raz kolejny zresztą) polskie media i obywateli, jest nie do wytrzymania. Dziś usłyszałem że gdyby nie Lech Kaczyński, Solidarności nie miała by szans zwyciężyć. Rok temu, co drugi artykuł jadący prezydenta, mówił i o jego znikomym wkładzie w historię państwa; umniejszano jego doktorat i wykształcenie, żartowano z zachowania i przeszłości. Co w WASZYCH POPIERDOLONYCH UMYSŁACH stworzyło mechanizm, dzięki któremu śmierć sprawia iż człowiek nabiera nowych kolorów i wartości? Nie można celebrować ludzi, tylko dlatego że umarli, nie można zmazać ich win i wad. Połowa z was, jebanych obłudników, rok temu potrafiłaby wymienić przynajmniej 10 rzeczy za które nienawidzi prezydenta. Dziś idziecie zapalać za niego znicze. Honor, szacunek, patriotyzm. Nie macie pierdolonego pojęcia o tych wartościach, a używacie ich wymiennie na każde emocje których nie potraficie nazywać i ustosunkować się. Te słówka ładnie brzmią w każdym zdaniu, w którym należy zasłonić swą niewiedzę i ignorancję. Obiektywizm jest zakopany głęboko pod warstwą strachu przed nie doprasowaniem się i ostracyzmem z strony społeczeństwa. To samo było z papieżem, to samo było z Jacksonem. Ja nie mam godności? Kto kurwa bez winy, niech rzuci kamieniem. Czuję się bardziej honorowy od was, mając odwagę przyznać się do tego co sądziłem o prezydencie. I mam odwagę dalej tak sądzić. Formą pozostaję formą, jaka była, taka jest. Gdy słyszę zarzuty 'każdy ma prawo przeżywać to tak jak chce' to mam ochotę zajebać mówcy w ryj. Więc ja nie mam prawa mieć takiego podejścia? Moje podejście jest złe, bo nie zgodne z Twoim? Przykro mi że nie należę do szarej masy idiotów, którzy bez własnego zdania potrafią jedynie napierdalać czołem o ołtarz. Wracając do wartości jakimi jest patriotyzm i moralność – 90% z was ich tak naprawdę nie ma. Kopiuje je jedynie od fałszywych wzorców. Bo w telewizji mówią że trzeba płakać, więc tak robię. Bo stary wywiesił flagę z czarną wstążką to znaczy że jest smutno. Bo ksiądz tak powiedział z ambony, więć odpierdolę pacierz. Po 4 latach zajebanych studiów na temat praw człowieka, logiki, religii, psychologii, polityki i socjologii, wiem więcej niż zdecydowana większość z was, jebanego plebsu, który ślepo powtarza wyuczone frazy zakute w debilne łby przez pasy waszych pijanych ojców. Nie macie zasranego prawa mówić ludziom takim jak Ja co jest słuszne i moralne; komu należy się szacunek i za co. CHUJA WIECIE. Po prostu CHUJA. Wszyscy którzy opluwają mnie, powinni posłuchać swojego idola Michaela – "I’m starting with the man in the mirror". Jesteście nikim. Dziękuję. Bez ave. ! 10.04.10 Powiem tylko to co rzekł by Grek Zorba: Jaka piękna katastrofa! To jeden z pięknijeszych dni w moim życiu. I tak kurwa, nie będę jak te pedałki od Majkela, nie będę opluwał, a potem klękał do laseczki. Nie cofam niczego co napisałem w całej historii tego bloga. Kthxbai. Ave samoloty!!! Las nad Dnieprem 08.04.10 Jak bumerang brudasów, pewne tematy po prostu wracają na tapety naszych stacji telewizyjnych i gazetek. Są wieczne, niezwyciężone i zawsze żywe. Nie do zajebania. Takim tematem był oczywiście nasz Jan Paweł, który popularnością przyćmił samego Jezusa, Superstar polskiej sceny, ma jednak historycznego konkurenta w postaci małej wsi nad Dnieprem, a dokładniej lasu koło tej wsi. Mowa oczywiście o Katyniu. Od małego kurwa pamiętam sranie mi na łeb nazwą Katyń i praktycznie zerowym wytłumaczeniem tematu. Zawsze tylko padały słowa 'zbrodnia', 'zabili polaków', 'to zrobili Rosjanie', 'kłamstwo'. Nie wiedziałem kurwa gdzie, kiedy, jak i kto kogo i na chuj. Dziś wiem. Ale tylko po to, żeby mieć pewność że mogę mieć ten temat w dupie. Pozwólcie że i Wam przybliżę ten znakomity fakt historyczne w sposób szybki, bezbolesny i (jak zawsze) jednostronny. 5 marca 1940 roku Komunistyczna Partia Związku Radzieckiego, postanowiła zajebać w chuj polskich oficerów. Zebrało się ich ponad 20 tys. Wszyscy byli przetrzymywani na terenie ZSRR, wzięto więc ich w kupę, zawieziono do lasu i zajebano. Pach, strzał w potylicę, do piachu i nara. Potem tuszujemy sprawę i mówimy że nas tam nie było. I tyle! I na tym historia się kończy! Tak, zabito naszych, źli i brzydcy komuniści zabijali polaków, tak jak i zabijali swoich. Tak jak i inne kraje zabijają masowo innych ludzi, swoich i sąsiadów. Kurwa, przecież to wojna. Sami sobie sprowadziliśmy ten syf na głowę, to nie srajmy się że są ofiary. Po prawie 4 latach politologii, słuchania wykładów na temat historii, ustrojów politycznych, tego czym jest wojna, komunizm, ideologia i bla bla bla, wciąż nie pojmuję (i nie wytłumaczono mi!) czemu Katyń ma taki pierwiastek patriotyzmu w sobie. Co takiego zajebistego i nietypowego jest w ten zbrodni że tyle lat po jej wydarzeniach, wciąż robimy w majtki i z pokorą kiwamy głowami ‘ah, zbrodnia katyńska’. Czemu nad WTC się tak nie dumamy, w końcu inny naród podyktowany ideologią (nie ważne czy religijna czy polityczna) zajebał mieszkańców innego kraju (i to w jakim stylu). No i co, bo to USA i już nas nie dotyczy? A takiego chuja, w takim razie mnie Katyń nie dotyczy, bo choć dotknął moich rodaków, nie dotknął mnie samego. A bliżej mi do USA niż do swojego kraju. Sorry, MTV robi swoje. Oglądałem dziś jak to prezydent Czarny Bobama podpisuje traktat z pachołkiem Putina, o ograniczeniu zbrojeń ofensywy strategicznej, czy jakoś tak. W sumie chodzi o zmniejszenie aż o 1/3 ilości głowic nuklearnych jakie posiada Rosja i USA. Co jednak śmieszne, po wyliczeniu, wciąż posiadać mogą 1550 głowic. Także kurwa, nawet jak by obniżyli o 90%, to i tak jak przyjdzie co do czego, świat utonie w nuklearnej wojnie. Nie pisałem nic o świętach ani Prima Aprilis, ani o Lanym Podziałku. Pewnie dlatego, że w święta strułem się jakimś gównem i miałem sranie, w Prima Aprilis grałem CoDa, a Lany Podziałek faktycznie był Lany, tyle że woda była bardzo procentowa. Teraz cały net i pseudo Internetowi patrioci strasznie zajarał się tym filmikiem: Hi Hi. Modern Warfare na żywo. Ave Apache! Notka z dupy 24.03.10 Nie chce mi się pisać, komentować ani osądzać, bo po prostu nie chce. Ale że sracie się że nic nie ma, to zrobię to, zrobię notkę na odjeb się i na siłę, więc od razu mówię że będzie chujowa i nudna, jak większość takich. Do dzieła. Czytać kretyni. Nie od dziś wiadomo że martwe dzieci nie potrafią dobrze pływać, o czym przekonali się mieszkańcy Cieszyna. Być może ktoś puszczał kaczki za pomocą niemowlaka, może ktoś ćwiczył do dwarf-throwing (powstałego w Australii, w 1980r.). Tak czy inaczej, ludzie są pod wrażeniem, nikt nie wie o co chodzi i dlaczego. Najważniejsze że jest się z czego pośmiać. W końcu nic nie bawi bardziej niż czyjaś śmierć, a kiedy jest to dziecko, następuje kumulacja zajebistości i mamy Infant Co-Co-Combo Breaker!
Jest też sprawa naszej zimowej, olimpijskiej biegaczki którą posądza się do doping. Pomijając fakt że w telewizji robiła wrażenie strasznej suki, nie wnosi to niczego nowego w polski świat sportu. Jak już coś wygrywamy to nieuczciwie, czyli po staremu. "Nie wiem jak ta substancja dostała się do mojego organizmu!" Zapewne, jak zawsze w takich przypadkach, została użyta MAGIA lub też CZARNOKSIĘSTWO, gdyż nie widzę innego rodzaju odpowiedzi. Być może też, nasza biegaczka została uprowadzona przez UFO i tam dokonano haniebnego czynu jakim jest wstrzyknięcie substancji dopingującego. Ale kto by wierzył w takie bzdury, wiadomo że ktoś po prostu rzucił na nią czar lub złu urok. Choć już dawno o tym było w mediach, to nie mogę napomnieć iż Avatar chuja zyskał na Oscarach. Była żona Camerona okazała się lepsza w tworzeniu fajnych, ale trochę naiwnych widowisk. Wybuchy, śmierć żołnierzyków i pustania, były ciekawsze niż niebieskie koty, mechy i scenry erotyczne na DVD.Efekciarstwo nie pomogło; fabuła rodem z bajek dla 5-latków nie urzekła oceniających. Dziwne. Ale who cares? kurwa. Hajs zarobił? Film chujowy? Tak i tak. To się liczy.
Wybory na Naczelnego Idiotę Kraju czyt. Prezydenta już coraz bliżej. Ostatnio miałem niewątpliwą przyjemność oglądać debatę między dwoma kandydatami PO. Ahy! i Ohy!, co więcej mogę powiedzieć. Stare walczy z nie takim znowu Nowym. A ja zrobię psikusa i nie pójdę zagłosować gdyż nie mam na kogo, i prawdę mówiąc, gówno mnie to obchodzi. W przyszłym roku i tak opuszczam (w końcu kurwa!) ten kraj i obecne tu sprawy nie wiele mnie obchodzą już. Jebać Polskę, a co. Ministrantów znowu biją, gdzieś tam w jakimś kościele, nie wiem nawet dokładnie, bo aż się odechciewa, ale że wszyscy się tym podniecają to i ja będę skakał jak radosna małpka, jaki to kościół jest zły, ale nikt nic z nim nie robi. Proponuję mordować księży, myślę że to dało by do myślenia władzom kościoła. Na każdych zwłokach możecie wycinać na czole adres mojego bloga, będę miał reklamę przynajmniej. Zacząłem pisać scenariusz do Piątku III. Chyba będzie okej, chociaż jak czytam komenty odnośnie Xmas Day, to chce mi się płakać. Jeżeli ludzie uważają za błąd to że w moim pokoju jest prezent dla siostry który później jej daje, to zastanawiam się jak kręcić ten film. Albo będę wstawiał wielkie napisy tłumaczące co i dlaczego, albo po prostu wszystko zrobię czarno białe i przekręcę ekran o 270 stopni. Wtedy ludzie uznają że to artystyczny shit, i będą mówić że jest okej i ma głębię. Ciężka decyzja. Coś tam w KG gości plujecie się o muzyce, ale nie chce mi się czytać zbytnio, zresztą już prawie do was nie zaglądam i chyba wyjebie KG, bo w sumie zdecydowana większość czytelników tak mi radzi. Trzymać KG tylko dla takich życiowych nieudaczników jak Katarzyna czy gruby gnój chyba jest błędem. A może i nie? :> Ave głupcy. A na deser emo gówienko do posłuchania: Polskie Serwisy Społecznościowe 01.03.10 Gdzie dziś lansić? Gdzie wrzucić swoje zajebiste fotki z wakacji na mazurach? Gdzie pokozać jakimi skończonymi i żałosnymi lamuskami jesteśmy? Gdzie fajnie się opisać, aby każdy wiedział że jesteśmy szarymi debilami z polski? Innymi słowy, który serwis społecznościowy wybrać? Kolorowy? A może prosty? Zrzeszający ludzi z naszego przyjebanego, pełnego seksualnych podtekstów z strony ojca, dzieciństwa, czy może ogólno dostępny i minimalistyczny dla wszystkich tych którzy lubią wymieniać się swoimi nic nie wartymi doświadczeniami? Przyjrzyjmy się z bliska. Nasza-Klasa.pl Dla wszystkich tych, którzy od czasów podstawówki i gimnazjum nie zdołali zyskać sobie nowych znajomości i jedyną formą iluzji bycia lubianym, jest rozmowa z starymi wygami, najczęściej podobnymi nieudacznikami życiowymi jak My. Nasza Klasa oferuje całe mnóstwo fajny opcji. Możemy mieć swojego ‘śledzika’, możemy wgrywać swoje fotki i zaznaczyć się w którym roczniku polska edukacja zniweczyła naszą przyszłość. Dla prawdziwych fanatyków lansu i bycia Foxy na topie, polecam możliwość kupna znaczka Super Fotka, czy też Super Tata, albo Super Kumpel. Nie wiedzieć czemu, wciąż brakuje znaczków Super Debil, Super Lamus oraz Super Jebany w Dupę Debil Którego Nikt w Szkole Nie Lubił. To serwis także do ‘dorosłych’, tak więc pełno tam rodziców, poważnych biznesmenów którzy szukają swoich dawnych przyjaciół oraz samotnych mateczek, które mają nadzieję trafić na swoją dawną szkolną miłość i znaleźć ojca dla swoich bękartów. Innymi słowy mix wrażeń i osobistości. Zalety: + płatne znaczki typu Super Suczka + możliwość posiadania dużej galerii + łatwość w odnalezieniu osób które biły nas w szkole i napisaniu im w zdjęciu profilowy że są brzydkie Wady: - servery wolniejsze niż Wasze Stare w kosmosie - Śledzik - szata graficzna od której chce się wymiotować - oaza pojebstwa Grono.net Niegdyś Król i Władca, dziś żałosna podróbka twarzowej książki. Grono obfituje w masę totalnie niepotrzebnych tematów i ‘gron’, które zaśmiecają całą listę for. Po wpisaniu ‘warszawa impreza’ prędzej wyskoczy Ci temat ‘Kto lubi kartofle?’ niż to czego szukasz. Możliwość zmiany skórek i języka jest nie zwykle zajebista, niestety, nie daje absolutnie nic, po za tym że szata graficzna staje się trochę mniej oczojebna. Przerobienie grona na klona twarzowej książki dobiło ostatni gwóźdź chujni w internetową trumnę tego gronowego serwisu. Winogrona zgniły, wina nie będzie. Dodatkowo grono jest dziś wysypiskiem dzieci z porażeniem, ludzi widm którzy istnieją tylko jako opisy i galerie. Wieś dosłownie zalała serwis. Co druga galeria zawiera serie identycznych fotek albo ręcznie wykonanych demotywatorów. Cała reszta galerii, to pierwotne próby zabaw z Photoshopem oraz oryginalne demotywatory lub graficzki z 4chana. Zalety: + można zmienić język na EN, dzięki czemu na chwilę zapominamy że to kolejny chujowy polski serwis + kolorowe skórki wprowadzają radosną możliwość bycia innym każdego dnia! + jeżeli masz jakąś dewiację seksualną bądź chujowe hobby typu szachy heksagonalne, na pewno znajdziesz o tym temat na forum Wady: - grono nie jest już cool i na topie, tak więc nie modnie jest już mówić 'znajdzie mnie na gronie' - bycie klonem zabiło oryginalność serwisu, przez co stał się kolejny pomnikiem chujowości polskiego Internetu - limit na transfer fotek - wciskanie gromowładnego w celu usunięcia reklam, kiedy wystarczy mieć adblockera Facebook.pl Wielki zachód dotarł do byłej sowieckiej satelity, zwanej Polską. Świat stanął otworem, ‘kajne grence!’ chciało by się śpiewać. Niestety i tutaj puka do drzwi polskość i pedalskość naszego społeczeństwa. A my jak zawsze jej otwieramy. Filmik z Hitlerem nakręcił temat bezsensownych powiadomień, ale każdy kto miał konto na twarzowej paszczy, wiedział o co biega. Dziesiątki, jeżeli nie setki syfiastego gówna w stylu puszka Pandory czy Mafia Wars. Codziennie można pomóc komuś w zabiciu tajskiego policjanta, dowiedzieć się jaka jest jego pozycja seksualna (nawet mają 12 lat), uświadomić sobie co tak naprawdę znaczy jego imię, zaopiekować się czyimś zwierzątkami na farmie lub po prostu dać komuś Hug albo Kiss. Bo przecież o to kurwa chodzi w serwisach społecznościowych. Zalety: + nie wkurwia (aż tak) + wgrywasz tyle porno zdjęć swojej matki ile tylko chcesz + działa szybciej niż nasza klasa + masz kontakt z światem; można uciec wirtualnie z polski Wady: - powiadomienia; mimo ich wyłączenia, wciąż dostajesz w chuj syfu - nowy design trochę ssie - dowolność w tworzeniu aplikacji jest fajna, dopóki nie dostajesz zaproszeń do quizu typu „jak mocno obciągasz wary? MySpace.com Rozchwytywany, wychwalany, piękny i cudowny, ale nie w Polsce (no bo jak). Mało kto na nim siedzi, popularny bardziej w krajach rozwiniętych. W Rzeczpospolitej znany głównie z amerykańskich filmów dla nastolatków. Zalety: + może dodać do znajomych swojego ulubionego piosenkarza Wady: - mało ludzi z polski (choć nie wiem czy to wada) Twitter.com Choć to nie serwis, a raczej twór o nazwie ‘mini blog’, opanował już umysły naszej przejebanej młodzieży, która zamiast uczyć się pilnie i nie być kolejnym zastępem odjebanej młodzieży, woli ćwierkać swoje wypociny na forum swoich towarzyskich klanów. Serwis oferuje mnóstwo opcji, niestety ograniczają się one do tego że możesz napisać parędziesiąt literek i to tyle. No i zmienić sobie tło. I chuj, to tyle. Ja wiem że to fajnie że piszesz sobie z komórki ‘jestem w sklepie’ i już czujesz się jak Paris Hilton. Tylko kurwa, po pierwsze, kto to czyta do chuja, po drugie, kogo to obchodzi, po trzecie trzeba być przypierdolonym między półkule, żeby w przypadku nieobecności znajomego, szukać powodu owej nieobecności na tym portalu. To jakby ktoś kogoś nie widział przez 2 dni i szukał informacji o nim w gazecie. No ja pierdole. Zalety: + możesz zmienić sobie tło i pisać co robisz Wady: - na chuj ci to? Blip.pl Patrz ‘Twitter.com’ tyle że możesz dodawać obrazki. Fotka.pl Ilość moich notek jaka zawiera ten krótki wyraz, jest niezliczona. Jest to chyba jeden z najbardziej przekurwionych serwisów jaki dane jest mi znać. Autystyczna szata graficzna, powolność działania oraz zawodność, kretyńska forma prezentacji swojej osoby oraz najważniejsze – IMPERIUM KRETYŃSTWA i bycia chujowym. Fotka.pl to ostatni bastion lamusów, niedocenionych dzieci, zakompleksionych grubych kurewek z kompleksem księżniczki oraz wiejskich plej bojów szukających łatwej okazji (która nawet tutaj rzadko im się zdarza). Zalety: + można kogoś zjechać za to że ma brzydki ryj albo jest tłusta Wady: - to fotka.pl kurwa, wystarczy A co wy wybieracie, drodzy czytelnicy? Lubicie wiedzieć ‘kto klęka do miecza’, czy też zagadać do szkolnej miłości, która dziś wygląda jak rasowy przykład trisomii 21 chromosomu? A może po prostu lubicie pokazać kawałek ciałka i swojego mieszkania, jak kultowa już Kicia? Ave Polski Net! One Hit Wonders 23.02.10 A dziś, dla odmiany, zbiór ponadczasowych hitów będących jednostrzałowcami. Większość z zespołów nie nagrała już nigdy niczego co jakkolwiek by dorównywało poziomem ich jednego hiciora. Inne zespoły się rozpadły albo po prostu zaprzestały grania. A jeszcze inni, szerzej znani są już tylko ich własnym fanom. Zapraszam na Muzyczne Opus Magnum: Ave dobra muza! Magia jest w Nas! 22.02.10 To zabawne – siedzę sobie, popijam pepsi (nowe, fajne logo) i myślę sobie 'dawno nie pisałem nic, pewnie Kasia już leży a OIOMie, a gruby gnój zabił i zgwałcił z nudów własną matkę'. W tym że samym momencie przychodzi do mnie wiadomość od jednego Was, moi mali zwyrodnialcy: 6841446: (21:29) kiedy nowa notka? Rzekł bym kurwa jasnowidz! Ale takich jest wielu. Swoją drogą jasnowidzenie to nawet ciekawy temat. Ogólnie wróżbiarstwo strasznie mnie pierdoli, ponieważ jest skierowane do ludzi którzy pamiętają młodość Piłsudzkiego lub do nieszczęśliwych ofiar losu, którym nie zostało już nic jak tylko oddać swój umysł w ręce manipulantów i pseudomagów. Teatrzyk głupoty ściąga jednak co roku tysiące naiwnych, mało tego, z każdym rokiem przybywa nam wróżek i co z tym idzie, pieniążków wydawanych na to, by poznać sekrety życia. Zawsze mnie zastanawiało, czemu ludzie którzy już tam pójdą, pytają o takie gówno jak np. 'czy moja żona jest szczęśliwa? Zmarła 2 lata temu.' No na pewno jest kurewsko zadowolona z swojego obecnego stanu, jakim jest bycie martwym i zakopanym 3 metry pod ziemią. Albo 'czy moja córka będzie miała dobrego męża?' na co wróżka 'karty są niepewne, dwoistość sytuacji, niepewność kosmosu, być może będzie miała, lecz może też nie mieć!' Dziękuję, 50 zeta do kieszeni, do widzenia. Czemu ludzie nie pytają już o coś ważnego, fundamentalnego np. 'czy istanieje życie pozaziemskie?' 'czy Kaczyński w końcu umrze?'. Ale nie kurwa, najważniejsze to jest widzieć jak się czują ludzie któych już nigdy w życiu nie zobaczymy. To absurd. Pomijam już aspekt czysto naukowy (bycie medium i kontakty z istotami z innego planu istnienia). Czy nie sądzicie że osoba mogąca faktycznie rozmawiać z zmarłymi była by po prostu pojebana? I czy spotyka się ludzi którzy posiadają ta ‘zdolność’ i którzy jednocześnie nie robią na tym hajsu? Skoro mogą przewidywać przyszłość i czerpać wiedzę od duchów, czemu sami nie sobie nie wywróżą wygranej w totka? Czemu po wyjściu z ich studia, może pierdolnąć ich tramwaj? To tak jakby ktoś był ratownikiem wodnym i się utopił w sadzawce. Albo ci fanatycy z różdżkami. Radiestezja też stałą się wyjątkowo popularna. Zapierdalasz z kawałkiem drewna i hop siup! 'tutaj jest woda!'. To nic że do tego potrzebne są skanery geodezyjne, odwierty i sztab badaczy. Bierzesz Pan kurwa patyka, zakręcasz się dwa razy i mówisz że pod stopami masz jezioro. A jak nie ma, to znaczy że było. A jak nie było, to ciebie już tam nie ma. Co by jednak było bardziej przyjbane, w Polsce radiestezja jest rzemiosłem, zaraz obok bycia wróżbitą, bioenergoterapeutą czy astrologiem! Tyle zawodów opierających się na pseudonauce, a to wszystko zgodnie z prawem i z zatwierdzeniem przez Sąd Najwyższy. I jeszcze te ich kurwa kule magiczne, jezusku najświętszy. Odlew z szkła albo kwarcu i JUŻ MASZ KONTAKT Z ZMARŁYM DZIADKIEM! Ja pierdole, to takie proste! Czemu nie sprzedają tego w sklepach, skoro to takie banalne? Idziesz, kupujesz kulkę i już możesz pogadać z przodkami.
Polska jest pełna magii, podziemnych rzek, niespokojnych dusz zmarłych oraz innego bajkowego gówna. Ja sam pod blokiem mam jednorożca, a do szkoły latam na smokach, po drodze walcząc z harpiami. Ave magia! Archiwum |
||